Wybuch nastąpił tuż przed godz. 18 czasu lokalnego (godz. 17 czasu polskiego) na stacji metra Oktiabrskaja w centrum Mińska. Nie jest znana jego przyczyna, ale media podały, że milicja skłania się ku wersji, według której był to akt terroru.
W szpitalach jest około 50 rannych. Lekarz kliniki, gdzie trafiło ponad 20 rannych, powiedział, że 11 osób jest w ciężkim stanie.
Miejsce zdarzenia odwiedził już prezydent Alaksandr Łukaszenka - podała oficjalna agencja BiełTA.
Według agencji BiełTA, która powołuje się na świadków, eksplozja nastąpiła w ostatnim wagonie pociągu metra. Słychać było trzask, niemal nie było ognia, ale pojawiło się dużo dymu.
Po wydarzeniu media informowały, że ludzie wychodzą z podziemnego wyjścia ze stacji z zakrwawionymi twarzami i rękami. Nie doszło do wybuchu paniki podczas ewakuacji.
Przejściowo zamknięto linię metra, na której leży stacja Oktiabrskaja, i zablokowano prospekt Niepodległości - centralną arterię miasta.
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek wydał po wybuchu oświadczenie, w którym przekazał kondolencje rodzinom zabitych i życzył szybkiego powrotu do zdrowia rannym. Zaznaczył, że przyczyna eksplozji musi zostać "w pełni wyjaśniona".
Milicja skłania się ku wersji o zamachu
Białoruska milicja skłania się ku wersji, według której przyczyną wybuchu w metrze w Mińsku w poniedziałek po południu był akt terroru. W wyniku eksplozji zginęło co najmniej siedem osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Prokuratura: Wybuch w metrze to akt terroru
Zastępca prokuratora generalnego Białorusi Andrej Szwed powiedział, że wybuch był zamachem terrorystycznym.
"Dzisiaj ok. godz. 17.54 (godz. 16.54 czasu polskiego) na stacji metra Oktiabrskaja doszło do zamachu terrorystycznego" - oświadczył Szwed, który stoi na czele grupy śledczej badającej okoliczności zdarzenia.
"W rezultacie aktu terrorystycznego zginęło 11 osób, rannych jest 128" - poinformował.
Dodał, że zbadane zostaną wszystkie wersje związane z tym wydarzeniem.
Brak informacji o Polakach wśród ofiar w Mińsku
Rzecznik ambasady RP w Mińsku Paweł Marczuk powiedział PAP, że ambasada nie ma informacji, by wśród ofiar poniedziałkowego wybuchu w metrze byli obywatele polscy - według Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych wśród ofiar nie ma cudzoziemców.
Łukaszenka: Rzucono nam bardzo poważne wyzwanie
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka powiedział w poniedziałek po wybuchu w metrze w Mińsku, w którym zginęło 11 osób, że jego krajowi "rzucono poważne wyzwanie", na które potrzebna jest "adekwatna odpowiedź".
Zwracając się na naradzie do szefów ministerstwa obrony, KGB, prokuratury generalnej i innych resortów, Łukaszenka powiedział: "Rzucono nam poważne wyzwanie. Potrzebna jest adekwatna odpowiedź i trzeba znaleźć tę odpowiedź".
Dodał: "Uprzedzałem was, że nie dadzą nam żyć spokojnie".
W trakcie wystąpienia Łukaszenka polecił m.in. skontrolowanie stanu broni i materiałów wybuchowych w magazynach.