Sprytne wirusy, w dodatku wyspecjalizowane i pisane pod poszczególnych użytkowników. W Polsce zainfekowanych jest już 42 procent komputerów. Coraz częściej wirusy atakują też smartfony.
Ofiary wirusów często nie wiedzą, że ich sprzęt został zainfekowany. Szkodliwe aplikacje pisane są tak, aby były niezauważalne. – W ukryciu czekają na wskazówki od swojego twórcy i dopiero w określonym momencie podejmują działanie – ostrzega Maciej Sobianek, specjalista do spraw bezpieczeństwa w Panda Security.
Wirusy nie mogą bezpośrednio uszkodzić sprzętu komputerowego. Jednak efekty ich działań mogą być bardzo poważne: od całkowitego zniszczenia wszystkich informacji zapisanych w komputerze, po uruchamianie dokuczliwych programów. Wirusy instalowane za pomocą malweru mogą umożliwić kradzież danych (adresów e-mail, haseł do kont bankowych etc.). A dialery mogą nabić rachunek telefoniczny właściciela zainfekowanego komputera, przekierowując połączenie modemowe na dodatkowo płatne numery. Ostatnio szczególnie groźny był trojan Asprox.N. Docierał do ofiar za pośrednictwem poczty e-mail. Potem oszukiwał użytkowników, przekazując informację, że ich konto na Facebooku jest wykorzystywane do dystrybucji spamu i dla bezpieczeństwa zmieniono ich dane uwierzytelniające. E-mail zawierał dokument Word z rzekomo nowym hasłem. Ten załącznik w rzeczywistości jest trojanem, który przejmuje komputer i może np. za jego pomocą rozsyłać spam dalej w świat.