Światową stolicą cyberprzestępczości nie jest żadna z mocno skomputeryzowanych amerykańskich czy dalekowschodnich metropolii, lecz słynący z przemysłu metalurgicznego Czelabińsk na Uralu. To właśnie tam jest najwięcej hakerów, wynika z badań przeprowadzonych przez holenderski Uniwersytet Twente wspólnie z firmą Quarantainenet.
Reklama
Dla wyłonienia hakerskich siedlisk autorzy raportu dokonali analizy geograficznej lokalizacji adresów IP, z których najczęściej dokonywano cyberataków. Następnie uzyskane dane zestawili z populacją miast. W badaniach uwzględniono wyłącznie aglomeracje powyżej miliona mieszkańców.
W Czelabińsku od 29 października do 4 listopada ubiegłego roku na milion mieszkańców przypadło 129 ataków hakerskich, co daje mu niechlubne pierwsze miejsce. Na kolejnych znalazły się stolica Malezji, Kuala Lumpur, i argentyńskie Buenos Aires. W czołówce są także Seul, Tajpej i Pekin.