Ksiądz Krzysztof Musiałek, który osiem lat temu w Szczecinie gościł Irenę Kwiatkowską i odprawił dla niej prywatną mszę świętą, a także przeprowadził z nią wywiad dla miesięcznika księży chrystusowców "Msza Święta", wspomina zmarłą artystkę:

"To był dzień powszedni w styczniu 2003 r. Pani Irena chciała uczestniczyć we mszy świętej. Zaproponowałem, że odprawię ją tylko dla niej w prywatnej kaplicy chrystusowców. Zapytałem, czy zechce przeczytać podczas mszy teksty z pisma świętego, tzw. czytania. Odparła, że bardzo chętnie, ale poprosiła, bym jej wcześniej przekazał tekst. Powiedziałem wówczas, pani Ireno, ale będziemy tylko my. Wtedy ona stanowczo zaprotestowała: +To poważna sprawa, ja muszę się przygotować, jestem przecież profesjonalistką+.

Gdy nadszedł ten moment podczas mszy, przeczytała przepięknie, byłem pod wielkim wrażeniem, pamiętam to do dziś. To było prawdziwe zawodowstwo.

Pani Irena o swojej religijności mówiła jasno, bez pruderii, nie wstydziła się jej" - wspomina ksiądz Musiałek.

"... aktorstwo, i życie zakonne łączy pokora. Aktorstwo bowiem to jest zawód pokorny. Tu nie ma mocnych. Rozumiałam zawsze aktorstwo jako powołanie. To nie jest tak, że ja sobie powiem, iż będę aktorką. W powołaniu musi się oddać wszystko, co ci dano, co Bóg ci dał, musisz pracować nad tym i podzielić się tym darem" - powiedziała w wywiadzie dla miesięcznika "Msza Święta" z 2003 r.