Za powodzie odpowiada polski rząd

29 grudnia 2010

Nagła odwilż może doprowadzić do katastrofy. NIK alarmuje, że budowa ważnych dla minimalizowania zagrożenia zbiorników na południu kraju ślimaczy się, a Komisja Europejska wszczęła w tej sprawie postępowanie przeciwko Polsce

Kilka mazowieckich rzek przekroczyło stany alarmowe; podobnie na południu kraju. Służby antykryzysowe zapewniają, że nie ma poważnego zagrożenia powodzią. Ale nagłe ocieplenie może spowodować roztopienie się kry (na zbiorniku we Włocławku – 30 cm grubości) i błyskawiczne wystąpienie rzek z brzegów. – Monitorujemy sytuację, faktycznie niepokoi wysoki jak na tę porę roku stan wody – usłyszeliśmy w resorcie spraw wewnętrznych.

Jeśli dojdzie do powodzi, powtórzy się sytuacja z czerwca 2010 r. Żadna z dwóch kluczowych inwestycji, mających zapobiegać powodziom – jak wynika z raportu NIK z grudnia br. – nie będą ukończone w ciągu najbliższych lat. Chyba że Trybunał Sprawiedliwości, do którego Komisja Europejska w listopadzie skierowała sprawę przeciwko Polsce, nakaże natychmiastowe wdrożenie dyrektywy przeciwpowodziowej. Termin realizacji minął jesienią 2009 r., a Polska nie wywiązała się dotąd z zobowiązań.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.