Po powodzi w ubiegłym roku zapadła decyzja, by przygotować ustawę przeciwpowodziową z pakietem rozwiązań, z których można by korzystać, by nieść pomoc ofiarom klęsk żywiołowych. Prace nad nią zaczęły się na jesieni i szybko stanęły.
Sprawa powracającej powodzi jest w Polsce niczym filmowy Dzień Świstaka. Znów strażacy układają na wałach worki z piaskiem, a tzw. dużej ustawy, która miała zawierać pakiet rozwiązań przeciwpowodziowych, jak nie było, tak nie ma. Jeśli dojdzie do powodzi na dużą skalę, konieczna będzie kolejna improwizacja i przepychane przez Sejm specustawy. Kolejne nierozwiązane kwestie to brak powszechnych ubezpieczeń klęskowych i zakazu budowy na terenach zalewowych.

Gdzie katastroficzne polisy