Sondaże przedwyborcze tracą na wiarygodności. Nie biorą pod uwagę głosów powodzian, a duża grupa Polaków w ogóle odmawia w nich udziału. W dodatku mają różne wyniki, w zależności od dnia tygodnia.
Zarówno w TNS OBOP, instytucie Homo Homini, jak i SMG/KRC usłyszeliśmy, że osoby bezpośrednio dotknięte powodzią nie są uwzględniane w sondażach. – Przecież nikt nie będzie pływał pontonem, żeby dotrzeć do tej grupy – mówi „DGP” Urszula Krassowska z TNS OBOP. Przekonuje jednak, że mimo trudności mieszkańcy zagrożonych rejonów są odpytywani telefonicznie.
O polityce nie rozmawiam
Pod warunkiem że uda się im gdzieś dodzwonić: nie zawsze jest to możliwe, bo w miejscowościach zalanych telefony stacjonarne nie działają. – Uważamy, że człowiek, który akurat stoi po kolana w wodzie i obserwuje swój zatopiony dom, na pewno nie ma ochoty rozmawiać z kimkolwiek, z ankieterami również – mówi Kuba Antoszewski, PR manager z instytutu SMG/KRC.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.