Na Krakowskim Przedmieściu pod Pałacem Prezydenckim temperatura jest o kilka stopni wyższa niż kilka ulic dalej. I to nie tylko temperatura ludzkich emocji, także ta realna odczuwalna w powietrzu. Ciepło ludzkich ciał połączyło się z żarem zapalonych przy bramie pałacowej zniczy.
„Panie Prezydencie, tysiące razy robiłem prezydentówki Panu. Były duże i małe. Dziś rano zrobiłem Panu ostatnią. Niech Bóg ma Pana w opiece – Rafał i cała załoga Lot Catering”.
„Ja, syn narodu polskiego, choć zawsze byłem Pana wielkim przeciwnikiem, choć nie zgadzałem się z Pana polityką, dziś specjalnie tu przyjechałem, by oddać Panu honor. Śmierć zmienia perspektywę spojrzenie na wszystko – Jan z Zamościa”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.