W dwóch wybuchach, do których doszło w środę w mieście Kizlar w Dagestanie na rosyjskim Kaukazie Północnym, zginęło 12 osób, a ponad 20 zostało rannych - podały rosyjskie media. Wg wstępnych danych zamachy przeprowadzili terroryści-samobójcy.



W wybuchach zginął szef milicji w Kizlarze płk Witalij Wiediernikow - powiadomiły lokalne źródła medyczne. Wśród ofiar śmiertelnych jest co najmniej czterech innych funkcjonariuszy milicji - powiedział przedstawiciel Komitetu Śledczego rosyjskiej prokuratury.

Do pierwszego wybuchu doszło pod budynkiem milicji. Drugi nastąpił, kiedy na miejsce przybyły służby ratownicze, śledczy i zebrał się tłum. Zamachowiec samobójca był ubrany w mundur milicyjny.

Szef regionalnego MSW Wiaczesław Gasanow powiedział, że również sprawcą pierwszego wybuchu był zamachowiec-samobójca, który zdetonował swój samochód, gdy mijało go milicyjne auto.

Zajście w Dagestanie nastąpiło w dwa dni po zamachach samobójczych w moskiewskim metrze, w których zginęło według ostatnich danych 39 ludzi. O przeprowadzenie zamachów rosyjskie służby podejrzewają rebeliantów z Kaukazu Północnego.

Premier Rosji Władimir Putin powiedział w środę, że za zamachami w Moskwie i Kizlarze może stać ta sama banda.

Zapewnił, że poszkodowani i rodziny ofiar zamachów w Dagestanie dostaną taką samą pomoc finansową, jak ci, którzy ucierpieli w Moskwie.

Putin:za zamachami w Moskwie i Dagestanie może stać ta "sama banda"

Premier Rosji Władimir Putin powiedział w środę, że za poniedziałkowymi zamachami w Moskwie i środowymi w dagestańskim Kizlarze może stać ta sama banda.

"Nie wykluczam, że działa ta sama banda" - powiedział Putin na posiedzeniu prezydium rządu.

Podkreślił, że zamachy w dowolnym regionie to przestępstwo wobec całego kraju.

"Nie jest dla nas ważne, w której części kraju dokonywane są takie przestępstwa. Nie jest ważne, kto pada ofiarą zbrodni, jakiej jest narodowości. Wychodzimy z założenia, że to zbrodnia przeciwko Rosji" - oświadczył Putin.

Kizlar leży przy granicy z Czeczenią. Wtorkowy wybuch to kolejny akt przemocy w Dagestanie, gdzie często dochodzi do incydentów zbrojnych, akcji rebeliantów, a także zabójstw na tle kryminalnym. W czerwcu zeszłego roku przez snajpera zabity został szef MSW Dagestanu Adilgerej Magomedtagirow. W lutym tego roku zastrzelono komendanta milicji w Machaczkale, stolicy regionu - Ahmeda Magomiedowa. W styczniu w zamachu samobójczym na posterunek milicji drogowej w Machaczkale zginęło kilku funkcjonariuszy.