Ostatnia konkurencja biegowa kobiet, rywalizacja na 30 km techniką klasyczną z udziałem 55 zawodniczek, miała dwie główne aktorki - Kowalczyk i Bjoergen. Po emocjonującym finiszu złoty medal przypadł Polce, która wyprzedziła rywalkę o 0,3 s. Trzecia była Finka Aino-Kaisa Saarinen.

Blisko czołowej dziesiątki była Kornelia Marek. Ostatecznie przypadło jej jedenaste miejsce. Sylwia Jaśkowiec była 25., a Paulina Maciuszek 29.

Na półmetku biegu na czele stawki dwunastu zawodniczek z czasem 46.37,0 znajdowała się Kowalczyk. Za nią ze stratą 0,4 s podążała Saarinen. W grupie tej utrzymywała się także Kornelia Marek.

Wcześniej, na dziesiątym kilometrze, podopieczna trenera Aleksandra Wierietielnego zmieniła narty. Każda z biegaczek mogła to zrobić w czasie biegu trzykrotnie. Polka powtórzyła ten zabieg jeszcze raz, po przebiegnięciu 20 kilometrów. Narty zmieniła wtedy także Kornelia Marek. Za każdym razem Kowalczyk szybko dochodziła czołówkę.

Na przedostatniej pętli samotną ucieczkę podjęła Bjergen

Na przedostatniej pętli samotną ucieczkę podjęła Bjergen. Polka, która traciła już dziesięć sekund, długo nie mogła dogonić rywalki, ale w końcu jej się to udało i ostatnie kilometry pokonywały w dwójkę.

Na 800 metrów przed metą żywiołowo dopingowana przez polskich kibiców Kowalczyk próbowała uciec Bjoergen. Norweżka nie dała się jednak zgubić i na ostatniej prostej zaatakowała Polkę. Kowalczyk zachowała jednak resztki sił i po szaleńczym finiszu pierwsza wpadła na metę. Ciężko oddychając upadła na śnieg i długo się nie podnosiła. Jako pierwsza sukcesu pogratulowała jej Bjoergen.