Maryję Kalesnikawą próbowano wywieźć z Białorusi na Ukrainę, ale podarła swój paszport, wyszła z samochodu przez okno i poszła w stronę białoruskiej granicy - poinformował na konferencji prasowej w Kijowie Anton Radniankou, członek białoruskiej opozycyjnej Rady Koordynacyjnej.

Radniankou przekazał, że w poniedziałek ok. 10 rano otrzymał telefon w sprawie tego, że Kalesnikawa została zatrzymana. Razem z Iwanem Kraucouem, sekretarzem wykonawczym Rady, który również od wtorku jest na Ukrainie, udali się do jej mieszkania, jednak opozycjonistki nie zastano w domu. Po wyjściu z budynku zostali wsadzeni do busa przez nieznane osoby. Początkowo zawieziono ich do wydziału Głównego Zarządu ds. Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Korupcją.

"Po ok. 40 minutach założono mi kajdanki i worek na głowę i przewieziono mnie do innego wydziału", a następnie do Komitetu Kontroli Państwowej - relacjonował Radniankou. Nikt nie wyjaśnił mu, dlaczego się tam znajduje. Wieczorem przyszło do niego dwóch mężczyzn, którzy powiedzieli, że Kraucouowi potrzebna jest pomoc, gdyż może być wobec niego wszczęte postępowanie karne. Aby "pomóc" Kraucouowi zaproponowano wspólny wyjazd z kraju.

Również Kraucowi nie wyjaśniono, jaki jest jego status, jemu również założono kajdanki, a na twarz - maskę. Mężczyzna także został przewieziony do innego budynku. Jak dodał, przez około trzy godziny rozmawiał z funkcjonariuszami, którzy się nie przedstawili. Pokazano mu dokumenty, które miały świadczyć o jego nielegalnych działaniach w związku z funkcjami pełnionymi w przeszłości. "Powiedziano, że jeśli nie zgodzę się przyjąć wariantu zaproponowanego przez funkcjonariuszy, to pilnie zostanie wszczęte postępowanie karne" - dodał.

Reklama

Głównym celem białoruskich władz było wywiezienie za granicę Kalesnikawej, a my mieliśmy posłużyć jako instrument - poinformował Kraucou. Podczas konferencji podkreślono, że władze mówiły, iż wywiezienie Kalesnikawej ma posłużyć "deeskalacji" sytuacji w kraju. "Zaproponowano, żebyśmy we troje moim samochodem przekroczyli granicę" - dodał. Zaznaczył przy tym, że podczas wcześniejszych spotkań każdy z nich mówił, że będzie starać się, by za wszelką cenę pozostać na Białorusi.

Ok. godz. 23 wsadzono nas do samochodów i wyruszono w stronę granicy z Ukrainą - przekazał Kraucou. Kolumna samochodów, w których był Radniankou i Kraucou, zatrzymała się już za białoruskim przejściem granicznym, w strefie neutralnej.

Reklama

Radniankou, który jest rzecznikiem Rady Koordynacyjnej, zaznaczył, że wtedy siłą przyprowadzono do nich Maryję Kalesnikawą. Stawiała opór. Wsadzili ją na siłę do samochodu, krzyczała, że nigdzie nie pojedzie. W pojeździe podarła swój paszport na wiele kawałków, pogięła je i wyrzuciła przez okno. W związku z tym, że drzwi były zablokowane, wyszła przez okno i ruszyła w stronę białoruskiej granicy - relacjonował Radniankou.

Kraucou podkreślił, że mężczyzn wtedy chciano zatrzymać ponownie, jednak "nacisnął na gaz" (gdyż już był za kierownicą własnego samochodu, który przywiózł pod granicę z Mińska jeden z fukcjonariuszy i odjechali na przejście z Ukrainą. Po kontroli granicznej udali się do Kijowa.

Na Kalesnikawą już od dwóch dni wywierana jest ogromna presja - podkreślił Radniankou, wzywając wszystkich Białorusinów do wspierania jej wszelkimi możliwymi legalnymi sposobami. Jak podkreślił, "nikomu nie życzyłby, by znalazł się na jej miejscu". Kalesnikawa "walczy teraz za nas, walczy o prawa nas wszystkich, znajdując się w tych maksymalnie trudnych warunkach" - dodał.

Władze "organizując" wyjazd białoruskich opozycjonistów na Ukrainę, przygotowały dla nich wyniki testów na koronawirusa, polisy ubezpieczeniowe i bilety lotnicze do Turcji, a dla Maryi Kalesnikawej - do Wiednia i Monachium, poinformował rzecznik.

"Tym biletom były robione zdjęcia, zapewne zobaczymy piękne scenariusze w telewizji na temat tego, jak to zamierzaliśmy wyjechać opalać się do Turcji, a Maryja - do Niemiec" - powiedział.

Opozycjoniści nie wiedzą, gdzie obecnie przebywa Kalesnikawa. Sztab niedopuszczonego do wyborów Wiktara Babaryki utrzymuje, że znajduje się ona w jednostce straży granicznej w obwodzie homelskim, w rejonie mozyrskim.