W rozmowie z tym portalem współautor artykułu Wojciech Czuchnowski mówił, że "tekst przed publikacją dał do przeczytania dwóm osobom z kręgu KPH".

Chodzi o publikację "GW" w której Zaradkiewiczowi zarzucono m.in. mobbing wobec podwładnego, a także odniesiono się do jego życia prywatnego.

Cytowany przez Wirtualnemedia.pl Wojciech Czuchnowski oświadczył w rozmowie z tym portalem, "że nie o to chodziło, by robić tzw. outing sędziemu". Dziennikarz podkreślił, że jest "wyjątkowo wyczulony na takie kwestie" (ujawniania orientacji seksualnej). "Dlatego przed publikacją i wysłaniem tekstu do redakcji dałem go przeczytać dwóm osobom z kręgu Kampanii Przeciw Homofobii. W ogóle nie dostrzegali tu kwestii jakiegoś +outowania+ i nie mieli żadnych zastrzeżeń - powiedział portalowi Czuchnowski.

Reklama

Wirtualnemedia.pl cytują także oświadczenie Kampanii Przeciw Homofobii, z którego wynika, że tekst "GW" nie był konsultowany z nikim z zespołu KPH.

"Informujemy, że nikt z obecnego zespołu pracowniczego stowarzyszenia nie czytał tekstu przed jego publikacją. Pojawiające się w oświadczeniu stwierdzenie +Jestem wyjątkowo wyczulony na takie kwestie, dlatego przed publikacją i wysłaniem go do redakcji dałem go przeczytać dwóm osobom z kręgu Kampanii Przeciw Homofobii+ odbieramy jako próbę wsparcia się autorytetem naszej organizacji w celu odparcia fali krytyki, która spotkała dziennikarza w związku z outingiem Zaradkiewicza" - głosi oświadczenie przytaczane przez portal.

W oświadczeniu KPH wyraziła swoje krytyczne stanowisko wobec ujawniania czyjejś orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej bez wiedzy i zgody osoby zainteresowanej. (PAP)