W tej chwili blisko 20 tys. osób zgłosiło chęć powrotu do kraju specjalnymi czarterami; na tę chwilę zostało zaakceptowanych 111 takich powrotnych lotów - mówił w poniedziałek szef KPRM Michał Dworczyk.

Dworczyk pytany w radiu TOK FM ile osób zadeklarowało chęć powrotu do kraju w ramach operacja pod nazwą "LOT do domu" odpowiedział, że blisko 20 tys.

Jak dodał w niedzielę Rada Ministrów przyjęła program na podstawie którego realizowana jest ta akcja. "W tej chwili zostało zaakceptowanych chyba 111 takich powrotnych lotów, które LOT będzie sukcesywnie uruchamiał przywożąc Polaków do domu"- oświadczył.

Dopytywany czy w sytuacjach krytycznych Polacy chcący wrócić do kraju będą mogli liczyć na szybkie pożyczki w konsulatach, Dworczyk odpowiedział, że jest taka formuła.

Reklama

"Natomiast tu też są pewne restrykcje. Konsulaty dostały od razu, gdy zapadła decyzja o zamknięciu granicy (...), polecenie od ministra spraw zagranicznych żeby w sposób szczególny i bardziej elastyczny niż do tej pory traktować takie sytuacje, kiedy ktoś się zgłasza i mówi na przykład: jestem pod koniec urlopu, nie mam już środków, a skasowano mi lot powrotny do Polski i pomóżcie mi wrócić do domu" - mówił Dworczyk.

Reklama

"W związku z tym jedną z form pomocy może być, podkreślam - może być, bo to nie jest żaden obowiązek, tu też trzeba uniknąć różnego rodzaju nadużyć, ale jedną z form pomocy może być taka pożyczka udzielana przez konsulat" - dodał szef KPRM.

Szef KPRM pytany o osoby przebywające w kwarantannie poinformował, że równie ważna jak kontrola czy osoby te wywiązują się z kwarantanny jest też "pomoc czy zapewnienie opieki na takimi osobami". "Niektóre z nich mogą nie mieć samemu możliwości zabezpieczyć sobie kwestii związanych z zakupem jedzenia czy leków" - wskazał. Jak mówił obowiązek ten spoczywa na samorządach.

Dworczyk zapewnił, że w poniedziałek zostanie uruchomiona infolinia dla osób w kwarantannie, która "będzie przekierowywała, jeśli problem będzie dotyczył nie natury ogólnej tylko poszczególnej gminy, to będzie przekierowywana do poszczególnej gminy".

Dworczyk był też pytany o to jaki musiał by być wzrost zachorowań, aby zostały podjęte decyzje o zamykaniu konkretnych miast. "Taka kwarantanna obszarowa - mam nadzieję, że do niej nie dojdzie - jest wynikiem decyzji GIS czy ministra zdrowia. Wtedy musi rzeczywiście powstać większe ognisko osób chorych" - odparł. Zaznaczył, że nie potrafi odpowiedzieć jak duże musiało by to być ognisko.

"Jeżeli by nastąpił gwałtowny wzrost i powstały ogniska choroby, to wtedy oczywiście może do tego dojść, pozwalają na to obecne przepisy" - dodał.

Dworczyk pytany o ewentualne wprowadzenie stanu nadzwyczajnego odparł, że obecnie nie jest to konieczne. Bowiem - jak tłumaczył - rząd uznał, że specustawa ws. koronawirusa na tę chwilę jest najwłaściwszym aktem prawnym, który daje odpowiednie narzędzia do działania.

"Nie wykluczamy oczywiście i nikt tego nie może wykluczyć, że za tydzień, dwa, trzy tygodnie albo za miesiąc będzie sytuacja taka, w której trzeba będzie wprowadzić jeden ze stanów nadzwyczajnych przewidzianych w polskich przepisach. Wtedy zgodnie z prawem wybory mogą odbyć się najwcześniej po 90 dniach od zakończenia tego stanu nadzwyczajnego" - przypomniał minister.

Ministerstwo zdrowia poinformowało w poniedziałek rano o kolejnych przypadkach zakażenia koronawirusem. Łącznie potwierdzono go u 150 osób, trzy z nich zmarły.