Na czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej byli pytani o podróż marszałka Senatu do Brukseli w sprawie ustawy sądowej, która - zdaniem polityków PiS - jest przejawem przenoszenia polskich sporów za granicę i prowadzenia alternatywnej wobec rządu polityki zagranicznej.

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że rząd PiS zachowuje się w sprawie przepisów ustawy sądowej "tak, jakby Polska nie była już w Unii Europejskiej". Tymczasem - jak mówił - "jesteśmy państwem UE, a Komisja Europejska zwróciła się o konsultacje do polskich władz".

Reklama

"Dziwi mnie to, że przedstawiciele rządu nie odpowiadają na apel Komisji Europejskiej. Gdyby minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro był przekonany, że ma argumenty, które mogą przekonać naszych partnerów, że proponowane przez PiS prawo jest zgodne z konstytucją i traktatami UE, powinien wybrać się do Brukseli i rozmawiać z komisarz na temat przyjętej przez Sejm ustawy" - powiedział Grabiec. "Widać wyraźnie, że najprawdopodobniej tych argumentów nie ma" - dodał.

"Jeśli jesteśmy zapraszani do dyskusji, powinniśmy rozmawiać i dyskutować stanowisko zgodne z interesem Polaków. Niewątpliwie interesem Polaków jest dziś niezależne sądownictwo w Polsce" - zaznaczył Grabiec.

Reklama

Posłanka KO Barbara Nowacka z Inicjatywy Polskiej odpowiadała na pytanie, czy marszałek Tomasz Grodzki z zarzutami korupcyjnymi nie jest obciążeniem dla Koalicji Obywatelskiej. "Marszałek nie ma żadnych postawionych zarzutów, jesteśmy dumni z tego jak pracuje jako marszałek Senatu" - powiedziała Nowacka. "Rozumiem, że teraz stał się niewygodny dla partii rządzącej, ale gdy mu proponowano funkcję ministra zdrowia, był kryształowy. Teraz szuka się jakichś anonimowych donosów" - oceniła.

Pod koniec grudnia ub.r. rzecznik KE Christian Wigand poinformował, że Komisja Europejska zwróciła się w liście do: prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu o wstrzymanie prac nad zmianami dotyczącymi ustaw sądowych do czasu przeprowadzenia konsultacji. W liście wiceszefowa KE Viera Jourova zachęciła mocno polskie władze do skonsultowania z Komisją Wenecką Rady Europy ówczesnego projektu i zachęciła wszystkie organy państwa do wstrzymania procedowania nad projektem do czasu przeprowadzenia wszystkich niezbędnych konsultacji. Sejm uchwalił jednak wówczas nowelizację, którą teraz zająć ma się Senat.

Marszałek Senatu 8 stycznia poleci do Brukseli, gdzie ma się spotkać z wiceszefową KE. W niedawnej rozmowie z PAP Grodzki oświadczył, że marszałek Senatu ma prawo do konsultacji z przyjaciółmi z Unii Europejskiej - odpowiedział w ten sposób na zarzut, że konsultując sprawę noweli ustawy sądowej z wiceszefową KE Vierą Yourovą przenosi polskie spory za granicę.

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel ocenił w czwartek, że marszałek Senatu próbuje osadzić się w roli pewnego alternatywnego ośrodka - jeśli chodzi o przekaz polityki zagranicznej.

Uchwalona przez Sejm 20 grudnia br. nowelizacja m.in. Prawa o ustroju sądów i ustawy o Sądzie Najwyższym, a także o sądach administracyjnych, wojskowych i prokuraturze m.in. wprowadza odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za "działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów".

W połowie października ub.r. Grodzki powiedział, że był sondowany przez przedstawiciela obozu rządzącego, czy nie zostałby ministrem zdrowia. "Ze strony koalicjantów PiS, przez poważnego polityka byłem pytany o chęć zostania ministrem zdrowia. Przypuszczam, że w 30 sekund dostałbym tekę ministra, gdybym taką wolę wyraził. Nie mogę więcej powiedzieć, fakt taki zaistniał i nie muszę dodawać, że uważam się za człowieka przyzwoitego, więc grzecznie odmówiłem" – powiedział Grodzki w radiu Plus.