Reklama

Aktorów z grupy Pokolenie Pawia Królewskiego, których więziono od kwietnia, ukarano w środę za złamanie artykułu 505 birmańskiego kodeksu karnego. Zabrania on wypowiedzi, które mogłyby podkopywać dyscyplinę wojskową.

"Niektórzy znajdują się ponad prawem. Wygląda na to, że pozywający, to jest birmańska armia, chcieli po prostu zademonstrować swą nieograniczoną władzę" - skomentowała wyrok obrończyni aktorów San San Myint.

Skazani - Kay Khine Tun, Zay Yar Lwin, Paing Pyo Min, Paying Ye Thu i Zaw Lin Hut - staną przed sądem raz jeszcze, ponieważ są dodatkowo oskarżeni o złamanie ustawy o telekomunikacji, która zabrania rozpowszechniania niedozwolonych spektakli teatralnych na Facebooku.

Artystów aresztowano 15 kwietnia pod zarzutem publicznego wystawienia w stolicy kraju, Rangunie, satyrycznego spektaklu parodiującego zachowania birmańskich wojskowych.

Po kilkudziesięciu latach dyktatury wojskowej Birma rozpoczęła w 2011 roku proces transformacjami politycznej, który birmańscy generałowie nazwali "zdyscyplinowaną demokracją". Charakteryzuje się ona tym, że wojsko zachowało znaczną część swych prerogatyw i nie podlega władzy cywilnej.

Transformacja zakończyła się de facto na powstaniu rządu laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, Aung San Suu Kyi, która z dużą przewagą wygrała poparcia wybory z 2015 roku. Jednak w dziedzinie przestrzegania praw człowieka nastąpił w Birmie tylko niewielki postęp.

Najbardziej znanym w świecie przypadkiem ograniczania wolności w Birmie jest sprawa dwójki dziennikarzy z międzynarodowej agencji Reutera. Wa Lone i Kyaw Soe Oo zostali skazani w 2017 roku na kary po siedem lat więzienia za niepodporządkowanie się ustawie o tajemnicy państwowej. Za jej złamanie sąd uznał nadanie przez Reutersa ich wiadomości o zamordowaniu przez wojsko 10 osób z muzułmańskiej mniejszości Rohingjów w stanie Arakan (Rakhine) podczas operacji zakwalifikowanej przez ONZ jako czystka etniczna.