W opublikowanym pod koniec maja raporcie Amnesty International (AI) oskarża birmańską armię o egzekucje, zastraszanie i porwania Rakhinów, przedstawicieli grupy etnicznej wyznającej buddyzm ze stanu Rakhine (Arakan) w południowo-zachodniej części Birmy.

AI przedstawiła dowody na ataki na ludność cywilną, podczas których zginęło 14 cywilów, a 29 zostało rannych, i twierdzi, że ofiar jest o wiele więcej. Birmańska armia przyznała się w kwietniu do zabicia sześciu nieuzbrojonych osób, które przebywały w wojskowym areszcie. Zdaniem wojskowych więźniowie próbowali zabrać broń strażnikom.

Rzecznik armii gen. Zaw Min Tun odrzuca oskarżenia jako bezpodstawne. Twierdzi, że armia podaje do publicznej wiadomości liczbę schwytanych rebeliantów i dane dotyczące osób zwalnianych z aresztów.

Reklama

Generał powiedział dziennikowi "Myanmar Times", że podczas operacji żołnierze zachowują się zgodnie z prawidłami sztuki wojennej. "Czasami jesteśmy ostrzeliwani wewnątrz wioski przez bojowników Armii Arakanu i wtedy odpowiadamy ogniem. Nigdy nie mamy na celu strzelania do cywilów" - zaznaczył rzecznik. Dodał, że armia wybiera cele wojskowe i unika cywilów.

"Mniej niż dwa lata od okrucieństw popełnianych na populacji Rohingjów (mniejszości muzułmańskiej ze stanu Rakhine) wojsko ponownie dopuszcza się podobnych czynów na mniejszościach w stanie Rakhine" - napisał w oświadczeniu Nicholas Bequelin, dyrektor regionalny AI na Azję Wschodnią i Południowo-Wschodnią.

Nowa operacja Tatmadaw (birmańskiej armii) przeciw Armii Arakanu rozpoczęła się kilka miesięcy temu. Przez dekady AA walczyła z juntą wojskową i wstrzymała swe działania po dojściu do władzy Aung San Suu Kyi - demokratycznie wybranej liderki kraju, laureatki Pokojowej Nagrody Nobla.

Armia Arakanu nie została jednak zaproszona przez Aung San Suu Kyi na konferencję pokojową do Panglong, gdzie podobne grupy reprezentujące mniejszości etniczne ustaliły zawieszenie broni. Wojsko kontynuowało ściganie członków AA; jeszcze niedawno liczba uchodźców związanych z konfliktem wynosiła ledwie 3 tys., obecna operacja zmusiła do opuszczenia domów 70 tys. ludzi.

Zdaniem Bequelina nowa operacja w stanie Rakhine pokazuje, że terror na cywilach jest celową taktyką armii. Wojsko ma blokować również dostawy leków i żywności dla cywilów.

"W ostatnich latach tyle mówiło się Rohingjach, a zupełnie zapomniano, że tutaj toczy się też inny konflikt" - mówił PAP U Khaing Kaung San, który podczas rządów junty wojskowej niemal dziewięć lat spędził w więzieniu za walkę o demokrację i wolny Arakan. "Aktywiści i rebelianci walczą również o poprawę warunków życia w najbiedniejszym stanie tego kraju" - ocenia.

Paweł Skawiński (PAP)