Oprócz wysokiego, choć nie najwyższego jak na standardy w japońskim sądownictwie, poręczenia majątkowego Ghosn musiał zgodzić się na zainstalowanie kamery przy wejściu do swojego domu. Sąd zażądał ponadto, by Ghosn nie mógł swobodnie korzystać z telefonu komórkowego i mógł używać jedynie komputera w biurze swojego adwokata, i to tylko w ciągu dnia w dni powszednie. Nie wolno mu też opuszczać Japonii.

W środę tokijski sąd przychylił się do wniosku prawników Ghosna, żądających dla swojego klienta, by na rozpoczęcie procesu mógł oczekiwać na wolności. Prokuratura odwołała się od tej decyzji.

Były prezes koncernu jest podejrzany o zatajenie wynagrodzenia w wysokości ok. 9 mld jenów, czyli ponad 80 mln dolarów, w tym ponad 44 mln USD w latach 2011-2015. Śledczy informowali, że odkryli także inne nieprawidłowości, których miał się dopuścić Ghosn - takie jak używanie firmowych pieniędzy do celów prywatnych. Dodatkowo oskarża się go o naruszenie zaufania poprzez tymczasowe przeniesienie na Nissana jego prywatnych strat inwestycyjnych w wysokości ponad 16 mln dolarów w 2008 roku oraz zaniżanie swojego wynagrodzenia w sprawozdaniach finansowych za trzy lata podatkowe, od marca 2015 do marca 2018 roku.

Reklama

Ghosn, twórca sojuszu Renault-Nissan-Mitsubishi, został aresztowany 19 listopada 2018 roku. Niespełna tydzień później rady nadzorcze Nissana i Mitsubishi odwołały go ze stanowiska prezesa, a on sam zrezygnował z funkcji w Renault 23 stycznia, co miały poprzedzać naciski ze strony rządu Francji.

Ghosnowi grozi do 10 lat pozbawienia wolności oraz grzywna do 10 mln jenów (ok. 88 tys. dol.). (PAP)

akl/