Ołdakowski: To, czym było Powstanie Warszawskie, będzie wiadome nawet w Bangladeszu

Jan Ołdakowski
Jan OłdakowskiPAP / Jacek Turczyk
31 lipca 2018

- Powstanie zostało przemilczane przez PRL i dopiero od niedawna zaczynamy o tym opowiadać. Przegraliśmy walkę z czasem - stwierdza w rozmowie z DGP Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. Mówi również, jak próbujemy dotrzeć z opowieścią o trudnej historii stolicy Polski do tak odległych miejsc jak Azerbejdżan i Bangladesz.


Sprawdzianem tego, czy pamięć o Powstaniu porusza ludzi, jest niezmiennie godzina 17, czyli Godzina „W”. To moment, w którym niejako materializuje się cały rok pracy Muzeum Powstania Warszawskiego i wielu innych instytucji. W tym momencie Warszawa i liczne polskie miasta ujawniają swoją duszę. Za każdym razem mamy obawę, czy się uda. Ryzyko jest, bo cała akcja jest czymś w rodzaju flash mobu – ludzie, którzy się nie znają, decydują się w danej chwili zrobić wspólnie coś wyjątkowego, nietypowego. Nie ma chyba drugiego miasta na świecie, w którym tak wielu ludzi zatrzymało się, stanęło w tym samym momencie. Na szczęście nasze obawy co roku okazują się nieuzasadnione – pamięć o Powstaniu Warszawskim jest żywa. W ubiegłym tygodniu opublikowaliśmy spot pokazujący, że opowieść o Powstaniu istnieje jedynie dzięki naszej pamięci. Filmik w ciągu doby obejrzało ćwierć miliona osób. Widać więc, że to wydarzenie porusza, jest ważną częścią współczesnego życia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.