Mocziłowo to w rosyjskiej gwarze więziennej (fieni) termin opisujący proces wykańczania przeciwnika za pomocą stosowanych naprzemian silnych ciosów, drobnych uderzeń i uwikłań w sytuację bez wyjścia. Pierwsze mają sprowadzić do parteru. Drugie spowodować krwiaka. Trzecie utrudnić leczenie ran. Polityka w byłym ZSRR – a w szczególności w Rosji – bezpośrednio odnosi się do obyczajów świata kryminalnego. Korzysta z nich również obficie Władimir Putin.
Odwołanie się do fieni pozwala lepiej zrozumieć naturę porażki Donalda Trumpa w Helsinkach. Była nią nie tylko konferencja prasowa, na której podważył on znaczenie kluczowych dla amerykańskiego systemu bezpieczeństwa instytucji. Również wiele wydarzeń po niej, które składają się na klasyczne mocziłowo.
Uwikłany i bity pięściami samych Amerykanów Trump ekspresem musiał wycofywać się z wyznania, w którym stwierdził, że „nie widzi powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 r.”. W efekcie teza została odwrócona o kompromitujące 180 stopni, odbierając prezydentowi powagę, na której nadmiar i tak nie cierpi. To jednak nie koniec. Na krótko przed pokajaniem się prezydenta USA Władimir Putin udzielił wywiadu dla pierwszego kanału rosyjskiej telewizji. Mówił w nim o Ukrainie językiem ezopowym, który w Kijowie – ale też i w Warszawie – musi wywoływać niepokój.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.