Tysiące pracujących za granicą obywateli Korei Płn. zarabiają dla reżimu setki milionów dolarów rocznie i wspomagają jego zbrojenia. Ich liczba spada jednak w związku z sankcjami ONZ – ocenił dla PAP ekspert z Uniwersytetu Lingnan w Hongkongu Brian Bridges.

Brytyjska telewizja BBC wyemitowała niedawno program śledczy poświęcony robotnikom z Korei Północnej w Chinach, Rosji oraz w polskich stoczniach. Według BBC w Polsce pracuje ok. 800, a na całym świecie nawet 150 tys. takich osób.

W szczytowym momencie, rok lub dwa lata temu, mogły one dostarczać reżimowi nawet ponad 2 mld USD rocznie, ale wprowadzone w ubiegłym roku sankcje zmniejszyły liczbę północnokoreańskich pracowników w niektórych krajach niemalże do zera – ocenił w komentarzu dla PAP Bridges, który jest ekspertem w dziedzinie stosunków międzynarodowych w Azji Wschodniej.

Organizacje zrzeszające uciekinierów z Korei Północnej informowały wcześniej, że pracują oni często w niewolniczych warunkach, a większość ich zarobków trafia do kasy reżimu. W materiale BBC północnokoreański robotnik w Rosji nazywa to "podatkiem partyjnym" lub "podatkiem rewolucyjnym".

Reklama

"Pracujący za granicą nie są bezpośrednio związani z programem nuklearnym i rakietowym (...). Oczywiście wspierając ogólną aktywność gospodarczą, ten dochód pozwala przeznaczać inne zasoby na program nuklearny i balistyczny" - wyjaśnił Bridges, autor licznych publikacji na temat obu Korei.

Reklama

Nikt nie wie dokładnie, ilu obywateli Korei Północnej pracuje za granicą ani jakie dochody czerpie z ich pracy komunistyczny reżim. Szacunki międzynarodowych instytucji i ekspertów z ostatnich lat mówią o 50-150 tys. takich osób, które przynoszą rządowi w Pjongjangu równowartość od 200 mln do 2,3 mld dolarów rocznie w obcych walutach.

Jednym z celów rezolucji przyjętej przez RB ONZ we wrześniu 2017 roku, po największej jak dotąd próbie atomowej reżimu, było odcięcie go od – jak obliczono – 500 mln dolarów rocznie, płynących od blisko 100 tys. pracujących na świecie obywateli Korei Północnej.

Dla porównania, według szacunków południowokoreańskiego banku centralnego realny PKB Korei Północnej wyniósł w 2016 roku 28,5 mld USD, a było to jeszcze przed znacznym zaostrzeniem sankcji. Ubiegłoroczne rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ znacznie ograniczyły handel reżimu ze światem, a zarazem jego dostęp do obcych walut.

Według raportu specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Korei Północnej Marzukiego Darusmana z 2015 roku "ogromna większość" północnokoreańskich pracowników za granicą przebywała wówczas w Chinach i Rosji. W dokumencie wymieniono również kilka państw afrykańskich i azjatyckich oraz Polskę.

"Pracownicy zatrudniają się, marząc o wyższych zarobkach za granicą, ale ogromna część ich dochodów, według niektórych szacunków nawet 90 proc., zabierana jest przez rząd KRLD, więc niewiele zostaje ich rodzinom. Jednak w kontekście północnokoreańskim przydaje się każdy grosz" - ocenił Bridges.

Większość z nich wykonuje ciężką pracę fizyczną w kopalniach, na budowach lub przy wycince drzew. Reżim zapewnia sobie ich lojalność poprzez czujny nadzór nad członkami ich rodzin, którzy zostali w kraju. "Jeśli uciekniesz, twoja rodzina zapłaci cenę" - mówił w programie BBC ekspert w sprawach koreańskich z Uniwersytetu w Lejdzie Remco Breuker.

Korea Północna ogłosiła się mocarstwem atomowym po ubiegłorocznej próbie jądrowej i serii prób rakiet balistycznych. Jej przywódca Kim Dzong Un zadeklarował jednak skłonność do rozmów na temat rozbrojenia nuklearnego. Pod koniec kwietnia ma się on spotkać z prezydentem Korei Południowej Mun Dze Inem, a w maju lub czerwcu z prezydentem USA Donaldem Trumpem.