Rosjanie utrudniają śledztwo, nie chcą żeby prawda wyszła na jaw - powiedział wiceszef MSZ Jan Dziedziczak we wtorek rano w Polskim Radiu 24, komentując fakt ogrodzenia miejsca katastrofy smoleńskiej i planowanej tam budowy gazociągu.

W Smoleńsku, na drodze prowadzącej do miejsca katastrofy samolotu prezydenckiego Tu-154M, znajduje się obecnie ogrodzenie. Są tam także tablice informujące o tym, że w III kwartale br. rozpoczną się prace związane z budową gazociągu.

"Sprawę tego, że Rosjanie mają coś do ukrycia, że utrudniają śledztwo, nie chcą żeby prawda wyszła na jaw - być może mają ku temu powody - będziemy to podnosić na najwyższych, najbardziej prestiżowych gremiach i dobrze, żeby Rosjanie mieli tego świadomość" - powiedział Dziedziczak w Polskim Radiu 24. "My z tej sprawy nie zrezygnujemy" - zapewnił.

Reklama

Podkreślił, że strona polska cały czas podnosi sprawę katastrofy smoleńskiej oraz śledztwa w tej sprawie w rozmowach z Rosją. "Bardzo nam na tym zależy i to też jest +papierek lakmusowy+ dobrej woli Rosjan - dobrej woli jeśli chodzi o relację z Polską, ale też dobrej woli jeśli chodzi o dojście do prawdy" - powiedział wiceszef MSZ.

Wiceminister spraw zagranicznych został też zapytany jakie "instrumenty prawne ma Polska", którymi może nakłonić Rosję do przekazania nam dowodów w sprawie katastrofy smoleńskiej. "W tej chwili opracowujemy kolejny plan, jeśli chodzi o działania prawne, ale jak będzie gotowy, to go ogłosimy" - zaznaczył Dziedziczak. "Proszę jeszcze o chwilę cierpliwości" - dodał.

Wysoki płot stoi w Smoleńsku na początkowym odcinku drogi z betonowych płyt, która wiedzie dalej do miejsca katastrofy. Dwie tablice na ogrodzeniu informują, że jest to teren prywatny spółki o nazwie "Wiek" i że przejazd jest czasowo ograniczony. Brama w ogrodzeniu była w poniedziałek późnym wieczorem czasu polskiego zamknięta.

Informacje o odgrodzeniu dojazdu do miejsca, gdzie znajduje się kamień i krzyż upamiętniający ofiary katastrofy, pojawiły się w końcu sierpnia. Wówczas odwiedzający Katyń i Smoleńsk aktywiści białoruscy relacjonowali, że obeszli odgrodzony teren, by dotrzeć na miejsce, gdzie stoi kamień upamiętniający ofiary i się tam pomodlić.

W końcu sierpnia wiceszef MSZ ds. wschodnich Bartosz Cichocki wręczył ambasadorowi Rosji w Warszawie Siergiejowi Andriejewowi notę dyplomatyczną oraz wyraził zaniepokojenie w związku z utrudnieniami w dostępie do miejsca katastrofy.

10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem zginęło 96 osób - wśród nich prezydent Lech Kaczyński z małżonką Marią, parlamentarzyści, dowódcy wojskowi, duchowni i przedstawiciele rodzin polskich obywateli pomordowanych przed 77 laty w Katyniu.