Minister energetyki Ukrainy nie ukrywa rozczarowania tym, że do Polski trafiał surowiec z ŁRL. Liczy na zdecydowaną reakcję naszych władz.
Jeśli mam być szczery, to była zdecydowanie negatywna. Ten temat został poruszony podczas mojego spotkania z ministrem energii Krzysztofem Tchórzewskim. Sytuacja jest dla nas nieprzyjemna. Ukraina w efekcie agresji Rosji straciła część terytorium. Praktycznie cały wydobywany antracyt pozostał na obszarze niekontrolowanym przez nasze władze. Co więcej, separatyści znacjonalizowali kopalnie, które się tam znajdują. Po tym fakcie Ukraina podjęła decyzję o całkowitej blokadzie dostaw surowca z terytorium niekontrolowanego. Podjęliśmy tę decyzję, bo zakup węgla od znacjonalizowanych przedsiębiorstw oznaczałby finansowanie terroryzmu. Wy pokazaliście, w jaki sposób ten węgiel trafia do Polski. W podobny sposób schemat był wykorzystywany w stosunku do Turcji. Ministerstwo zwróciło się do naszych ambasad, aby kontrolowały sytuację.
Tak. Inne firmy aktywnie włączyły się do tego procesu. Pewnie gdyby nie udało nam się tego załatwić z Ankarą, nie byłoby sprawy z Warszawą. Separatyści w ten sposób szukają innych kanałów sprzedaży węgla. Działalność tak zwanych Donieckiej i Ługańskiej RL w około 60 proc. jest finansowana ze sprzedaży antracytu.
Nie kontrolujemy tego, więc trudno mi podać konkretną liczbę. Ale w ubiegłym roku wydobyto tam około 10–11 mln ton surowca. Jeśli wziąć średni zysk rzędu 80 dol. na tonie, mówimy niemal o miliardzie dolarów. A ja nie widzę różnicy między kupowaniem ropy naftowej od Państwa Islamskiego i kupowaniem węgla ze strefy ORDŁO (Szczególne Rejony Obwodów Donieckiego i Ługańskiego – tak w sensie prawnym Ukraina nazywa niekontrolowane tereny Zagłębia Donieckiego – red.).
Nie otrzymujemy ani jednej tony węgla z ORDŁO. Przerabiamy instalacje cieplne z antracytu na gaz. Dotychczas zużywaliśmy jakieś 10 mln ton antracytu rocznie, w tym będzie to 7 mln ton, w przyszłym – 4 mln, a od 2019 r. planujemy w ogóle wstrzymać zakupy tego surowca. Tegoroczne 7 mln kupujemy z RPA, zaczynamy współpracę z USA, rozmawiamy z Indonezją. Przepłacamy, to fakt, bo ten antracyt jest droższy. Ale to cena niezależności. Nie będziemy finansować śmierci naszych żołnierzy, bo de facto do tego prowadzi płacenie separatystom za węgiel.
To absolutnie nieprawda. Bardzo łatwo to skontrolować. W rozmowach ze służbą celną poruszyłem kwestię analizowania importu węgla. Każda kopalnia ma swoją geologię, a węgiel – kaloryczność i strukturę. Jeśli dacie mi próbkę surowca, powiem wam, gdzie została wydobyta. To jak odcisk palca. Wszyscy wiedzą, że jeśli analizy wykażą, iż węgiel pochodzi z ORDŁO, zostanie w całości skonfiskowany.
Istnieje ukraińska kopalnia, która pracuje na terytorium rosyjskim. Te transporty są kontrolowane. Amerykańskiego węgla nie musimy pod tym kątem sprawdzać. Podchodzimy do tego zdecydowanie, bo każda kopiejka, która idzie do ORDŁO, przynosi śmierć. Byliśmy zdziwieni, że taka sytuacja wyniknęła z naszymi sąsiadami, którzy wspierali nas w walce z rosyjskim agresorem.
Obaj zareagowaliśmy negatywnie. Oczywiście nie mogę mówić polskiemu rządowi, co ma robić. Ale sądzę, że stanowisko ministra będzie wystarczająco zdecydowane.
Nieważne, dużo czy mało. Kiedy wlać łyżkę dziegciu do beczki z miodem, psuje smak całości. Jako państwo uważamy, że zakup surowca z tamtych terenów to walka przeciwko Ukrainie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.