Szalenie irytujący film. Twórcom „Performera” przyświecała zapewne idea przywrócenia sztukom wizualnym człowieka, konkretnego autora, z imieniem i nazwiskiem. Zamysł szlachetny, ale nie powiódł się również dlatego, że Oskar Dawicki jest w „Performerze” takim samym znakiem, jak zdehumanizowane sztuki plastyczne, z którymi twórcy filmu Łukasz Ronduda i Maciej Sobieszczański wchodzą w polemikę. Dawicki nie jest jednak żadną ofiarą, jest kokietem i beneficjentem antymieszczańskiej postawy. Jeżeli jego ekranowa obecność jest w efekcie ciekawa, wynika to z przypadkowego autoobnażenia artysty.
Autopromocja
Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 98% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.