"Przyjaciółka z młodości" to nieco inne oblicze Alice Munro. Mroczne, mocne, niepokojące.
Wyjeżdżając na kilka dni z Warszawy, popełniłam karygodny błąd – zapomniałam o egzemplarzu książki Alice Munro, którą miałam przeczytać podczas podróży. Na powrót było już za późno, recenzja miała być gotowa zaraz, tuż po powrocie. Pozostało gorączkowe szukanie „Przyjaciółki z młodości” w księgarniach i antykwariatach. Panika okazała się niepotrzebna. Pierwszy wielopiętrowy sklep z książkami w dużym europejskim mieście. Regał z publikacjami Alice Munro uginał się od zbiorów opowiadań genialnej Kanadyjki, którą tamtejsi czytelnicy znają już od dekad. Bez trudu znalazłam „Przyjaciółkę z młodości”, problem szybko został zażegnany. Wiedziałam zresztą, czego się spodziewać. Kolejny zbiór opowiadań pisarki, która w Polsce wychodzi teraz niemal hurtowo. Wielbię Munro, jej lapidarny, chwilami beznamiętny styl, jej świat przedmieść i małych miasteczek minionej epoki, kobiecość, którą autorka analizuje subtelnie, uporczywie i nad wyraz trafnie. Owe szczególiki, detale, które przy powierzchownej lekturze mogą nam umknąć bezpowrotnie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.