Po lekturze "Zawsze jest dzisiaj" Michała Cichego spacery warszawskimi ulicami mogą nie być już takie same.
Fabuła jest banalna – autor szwenda się po mieście z psem i opowiada o tym, co zobaczył. A mimo to (albo właśnie dlatego) od lektury „Zawsze jest dzisiaj” trudno się oderwać. Susan Sontag zapytano kiedyś o sens zajmowania się fotografią w czasach, kiedy wszystko zostało już sfotografowane. Pisarka odparła, że niekoniecznie trzeba być nowym Marco Polo. Chodzi o to, żeby sfotografować coś – co być może utrwalono na kliszach i ekranach już wiele razy – inaczej niż wszyscy. Michałowi Cichemu udało się w ten sposób opisać Warszawę. Swoje twórcze credo tłumaczy na początkowych stronicach, przywołując anegdotę. „Opowiadali o którymś z wielkich cadyków, że kiedy uczniowie pytali go o sekret jego mądrości, on odpowiedział: »To proste. Jak siedzę, to siedzę, jak stoję, to stoję, a jak idę, to idę«. Na to uczniowie: »Ale nauczycielu, przecież my robimy to samo co ty!«. A on: »Nie. Wy jak siedzicie, to już stoicie, a jak stoicie, to już idziecie«” – pisze.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.