Utalentowany, pracowity, popularny – idealny materiał na gwiazdora. Ale Marcin Dorociński jest kimś więcej niż tylko gwiazdą polskiego kina.
Marcin Dorociński zdominował ten rok w polskim kinie. Na ekrany trafiły cztery filmy z jego udziałem. W trzech zagrał główne role – w długo oczekiwanej „Róży” Wojciecha Smarzowskiego, „Lęku wysokości” Bartosza Konopki, „Obławie” Marcina Krzyształowicza. Błysnął epizodem w „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida – w jednym z wywiadów wspominał, że bardzo chciał zagrać w tym filmie, bo Paktofonika i Kaliber 44 to była muzyka jego młodości. Widzowie Warszawskiego Festiwalu Filmowego mogli zobaczyć go ponadto w wybitnej „Miłości” Sławomira Fabickiego – niestety oficjalnej daty kinowej premiery tego filmu jeszcze nie ma. Do tego dochodzą premierowe odcinki serialu „Głęboka woda” oraz występ w „Merylin Mongoł” w stołecznym teatrze Ateneum. Wspaniałe osiągnięcia. Dorociński w każdej z tych ról daje popis aktorskiego kunsztu, a jestem przekonany, że to nie jest jeszcze szczyt jego możliwości.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.