Publiczność lubi przemoc na ekranie na podobnej zasadzie, jak lubi coca-colę. I jedno, i drugie występuje w naszym życiu, lecz trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego je lubimy – mówi chiński reżyser Yi'nan Diao. Jego nagrodzony w Berlinie „Czarny węgiel, kruchy lód” wchodzi właśnie na ekrany kin
Inspirował się pan rzeczywistymi zdarzeniami, pisząc scenariusz „Czarnego węgla, kruchego lodu”, czy to raczej fikcyjna opowieść?
Wydarzenia, o których na co dzień czytam w prasie, potraktowałem jak dobry materiał bazowy, a dalej działa już moja wyobraźnia. W Chinach każdego dnia ma miejsce wiele różnego rodzaju incydentów, nierzadko tak absurdalnych i okrutnych, że trudno to sobie wyobrazić. Zapewniam, że scena, od której zaczyna się film, czyli znalezienie w kopalni rozczłonkowanych zwłok, nie jest wcale jakimś ekstremum. Scenariusz nie odnosi się co prawda do konkretnych zdarzeń, ale mam wrażenie, że to, co wypływa z wyobraźni, czasami jest bardziej prawdopodobne niż to, co rzeczywiście się zdarzyło.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.