"The Next Day". Alfabet Davida Bowiego

Zamiast recenzji albumu „The Next Day” proponujemy analizę zawartych nań odniesień i muzycznych inspiracji, która układa się w miniaturowy alfabet Davida Bowiego.

Pierwsza od 10 lat płyta Davida Bowiego to doskonała okazja, by przyjrzeć się jej w kontekście całej jego kariery i wyłowić powtarzające się lub z jakiegoś powodu szczególnie istotne tropy i motywy. Kiedy w styczniu, w dniu swoich 66. urodzin, brytyjski muzyk niespodziewanie przerwał trwające blisko dekadę milczenie i opublikował zapowiadający płytę singiel „Where Are We Now” – nostalgiczną balladę, która zaprasza nas na spacer po Berlinie ze wspomnień artysty – stało się jasne, że „The Next Day” będzie rodzajem podsumowania, rozliczenia przeszłości. Czy to pożegnanie, czy nowe otwarcie – czas pokaże. Jedno jest pewne: Bowie nie przestaje zadziwiać. Muzyk w świadomy, aczkolwiek czasem i przewrotny sposób powraca do różnych etapów swojej kariery: od pierwszego przebojowego singla „Space Oddity”, przez Ziggy’ego Stardusta i okres berliński, po swoje popowe wcielenie z czasów „Scary Monsters” i „Let’s Dance”. Wprawne ucho bez trudu wyłowi też muzyczne inspiracje od Dave’a van Ronka i Kurta Weilla przez Scotta Walkera po... Jacka White’a i Flight of the Conchords. Warstwa liryczna także jest gęsta od znaczeń: od dystopijnych wizji, przez opis nastoletniej masakry w stylu Columbine, po rozważania o tym, czy celebryci to kosmici. Brzmi jak Bowie!

Pozostało 82% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.