Za pomocą pamięci można prowadzić symboliczne i całkiem realne wojny, ale można też zaprząc pamięć w kieracie pokojowych negocjacji w celu ustalenia, kto ma przepraszać, a kto wybaczać
Gdyby ludzie trzymali gęby na kłódkę, historiografia byłaby bezradna. Ale ludzie są tylko ludźmi – puszczają farbę. Żadna zmowa milczenia nie ma praktycznie szans przetrwać dłużej niż jedno pokolenie. To i owo wycisną ze świadków tajne policje, swoje dołożą donosiciele, a wreszcie zaczną mówić także ci, którzy wykonywali rozkazy – choćby z rozgoryczenia, że odstawiono ich na boczny tor. Albo dlatego, że dławią ich wyrzuty sumienia. Każda organizacja konspiracyjna w swoich dalekosiężnych planach musi brać pod uwagę, że prędzej czy później nastąpi taki wyciek korporacyjnej pamięci, którego nie da się już zatamować. I – co bardzo możliwe – wywoła on potężny dysonans poznawczy u tych, którzy dotąd byli, świadomie bądź odruchowo, lojalni.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.