1,9 mln Polaków ma problem ze spłatą swoich zobowiązań, a łączna kwota zadłużenia przekroczyła już rekordowe 40 mld złotych. Zamiast przelewów na kontach wierzycieli, windykatorzy każdego dnia słyszą jednak dziesiątki historii – od rodzinnych dramatów po absolutnie abstrakcyjne usprawiedliwienia. Oto jak naprawdę wygląda budżet domowy nad Wisłą.
Święta, wakacje, wyprawka. Zobacz, kiedy Polacy najszybciej tracą płynność finansową
Dla większości z nas harmonogram finansowy wyznaczają pory roku. Zimą budżet domowy rujnują święta i wyjazdy na narty, wiosną pierwsze komunie, a latem wakacje, po których natychmiast trzeba kupić szkolną wyprawkę. Jak się okazuje, te same pory roku dyktują rytm pracy polskim firmom windykacyjnym.
Wakacje, pies i „klikające” dzieci
Negocjatorzy z firmy Kaczmarski Inkasso codziennie analizują powody, dla których raty kredytów, rachunki za telefon czy opłaty za czynsz schodzą na dalszy plan. Niektóre z nich potrafią mocno zaskoczyć:
- „To dzieci naklikały płatne usługi”.
- „Musiałam pilnie opłacić leczenie psa”.
- „Auto rozbiła wnuczka, to ona miała płacić”.
To tylko ułamek z listy tłumaczeń. Często pojawia się też sprytnie rzucone: „Komornik już mi przecież zabiera z pensji”, co ma z góry zasugerować brak środków na polubowne załatwienie sprawy. Nie brakuje też wątków rodzinnych – seniorzy nagle dowiadują się, że muszą spłacać pożyczki wzięte dla rodziny, która zniknęła, gdy przyszło do uregulowania długu.
– Nie możemy z góry zakładać, że każdy dłużnik szuka wymówki. Podczas rozmów dowiadujemy się także o naprawdę trudnych życiowych sytuacjach. Sama przyczyna opóźnienia nie powoduje, że dług znika. Pozwala jednak lepiej ocenić rzeczywiste możliwości konsumenta i szansę na spłatę, która nie stanie się deklaracją bez pokrycia, lecz zostanie zrealizowana – wyjaśnia Jakub Kostecki, wiceprezes zarządu Kaczmarski Inkasso.
Mit cwaniaka kontra twarda rzeczywistość
Choć część odpowiedzi to klasyczna gra na czas lub próba uniknięcia odpowiedzialności, eksperci przestrzegają przed ocenianiem dłużników jedną miarą. Za częścią historii kryją się prawdziwe tragedie: utrata pracy, poważna choroba czy opieka nad najbliższymi.
Oto jak prezentują się twarde dane rynkowe dotyczące zaległości Polaków:
Parametr | Statystyka KRD |
Łączna kwota długu | 40,4 mld zł |
Liczba zadłużonych konsumentów | 1,9 mln osób |
Średnia kwota długu na osobę | ~21,5 tys. zł |
Grupa najwyższego ryzyka (36–55 lat) | Odpowiada za 60% całego długu |
Największe ryzyko finansowe ciąży na osobach w średnim wieku (36–55 lat).Łączą oneutrzymanie dzieci z opłatami za własne mieszkania i kredyty hipoteczne.
Polacy bez poduszki finansowej
Głównym źródłem narastających problemów jest przede wszystkim brak oszczędności na „czarną godzinę”. Badania rynku pokazują niepokojący obraz naszej stabilności finansowej:
- 20% Polaków nie ma odłożonej ani jednej złotówki.
- 17% badanych w przypadku utraty pracy przeżyłoby z oszczędności maksymalnie miesiąc.
- Zaledwie co szósty obywatel dysponuje bezpiecznym zapasem gotówki pozwalającym na przeżycie pół roku.
Gdy w tak napiętym budżecie pojawi się nagły wydatek – awaria samochodu, leczenie weterynaryjne czy podwyżka czynszu – opóźnienia w płatnościach są nieuniknione.
Przedsiębiorcy i „winna księgowa”
Problem z terminowością dotyczy także właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). W ich przypadku brak granicy między majątkiem firmowym a prywatnym oznacza, że odpowiadają za długi firmy całym swoim dorobkiem.W sektorze mikrofirm najczęstszą wymówką bywa zrzucanie winy na biuro rachunkowe(„Księgowa zapomniała zrobić przelewu”) lub zatory płatnicze(„Kontrahent mi nie zapłacił”).
Czy z długów da się jeszcze wyjść?
Jak podkreśla branża windykacyjna, kluczem jest szybki kontakt i realny plan spłaty. Rozłożenie zaległości czynszowych czy rat kredytowych na mniejsze kwoty pozwala odzyskać stabilność i uniknąć kroków prawnych.
– Zaległa płatność często przegrywa z wydatkiem, który w danym momencie okazuje się ważniejszy. Gdy jednak spłata jest przekładana kilka razy, nawet niewielki dług może stać się poważnym obciążeniem. Konsumenci odczuwają to szczególnie dotkliwie, jeśli nie udaje im się zachować balansu między zakupami a możliwościami portfela. Umiejętne oszacowanie wpływów i wydatków stanowi podstawę domowego budżetu – podkreśla Jakub Kostecki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu