Norman Reedus to jeden z tych aktorów, których nazwisko nie wywołuje popłochu, ale twarz – już tak
Nie przegapicie go w kadrze, ale nie zwrócicie nań uwagi w napisach. Kariera Reedusa nie przebiega według znanego schematu. To nie kolejny aktor, który pracuje na swoje nazwisko jedynie po to, ażeby za fakt zasilania obsady zgarniać krocie z gaży. W tej kwestii Reedus jest idealistą. Życie nauczyło go doceniać samą pracę, jak i zyski z niej płynące. Trudno się dziwić, skoro zanim otworzyły się przed nim drzwi Fabryki Snów, dorabiał w różnych fachach, w wielu miejscach na Ziemi. Jego rodzina często się przeprowadzała, więc przyszły aktor miał okazję pomieszkać i w Japonii, i Wielkiej Brytanii, i Hiszpanii, i we Włoszech. Tam pracował zresztą jako mechanik w sklepie Harleya Davidsona w Wenecji. I trzeba przyznać, że sąsiedztwo skór i motocyklowych części zdecydowanie bardziej pasowało do jego ostrych rysów twarzy i czarciego spojrzenia niż zwiewne fatałaszki, w które przywdziewano go na wybiegach, gdy pracował jako model dla Prady. W tej funkcji sprawdził się kiepsko. Podczas jednej z imprez, odziany w topowy sweter, rozlał colę, użył więc krawieckiego majstersztyku jako mopa do podłogi.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.