W „Opowiadaniu brazylijskim” wyreżyserowanym przez Marcina Hycnara w Teatrze Narodowym w Warszawie jest zmysłowość „Panien z Wilka” Iwaszkiewicza i tęsknota z Czechowowskich „Trzech sióstr”. Uwodzicielsko zmysłowe przedstawienie
Po premierze „Bezimiennego dzieła” Witkacego apelowałem do szefów Narodowego, żeby zrozumieli, że nie wszystkie główne role w ich teatrze musi grać Marcin Hycnar. Młody aktor trzaskał wtedy przedstawienie za przedstawieniem, nie mając chyba nawet czasu głębiej się zastanowić, w czym tym razem bierze udział.
To jednak przeszłość, ostatnio Hycnar wyraźnie zwolnił. Pojawił się tylko jako Szambelan w „Iwonie, księżniczce Burgunda” Agnieszki Glińskiej, zdecydowanie więcej czasu poświęcając reżyserii. Nie idzie do niej na skróty, nie próbuje korzystać z tego, że od aktorstwa łatwiej przebić się na drugą stronę rampy i nikt dyplomów zwykle nie sprawdza. Mimo to Marcin Hycnar wybrał drogę dłuższą i bardziej żmudną. Za chwilę kończy reżyserię w warszawskiej Akademii Teatralnej, po korytarzach szkoły niesie się, że tak zdolnego studenta dawno w niej nie było. Jednocześnie pracuje, wspinając się powoli po drabinie inscenizacyjnych zadań. Wystawił „W mrocznym mrocznym domu” LaBute’a w Teatrze Słowackiego, ze studentami AT na ich dyplom zrobił „Blue Room” Davida Hare’a, a w stołecznym Powszechnym „Jakobiego i Leidentala” Levina. Spektakle czysto aktorskie, oparte na wyrazistych relacjach między bohaterami i na dbałości o słowo. Jako aktor przeszedł bowiem Hycnar szkołę Jerzego Jarockiego i Jana Englerta. Te nauki muszą w nim teraz procentować.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.