Autopromocja

"Rocky Balboa" i Muhammad Ali. Kino fascynuje się boksem

Sylvester Stallone jako "Rocky Balboa"
Sylvester Stallone jako "Rocky Balboa"Media
9 września 2016

KINO | Od Muhammada Alego po Raya Arcela – kino fascynuje się biografiami wybitnych bokserów

„Wściekły byk”
„Wściekły byk”

Żadna dyscyplina sportu nie miała w kinie ostatnimi czasy tak dobrej passy jak boks. „Creed: Narodziny legendy” Ryana Cooglera uznany został za jeden z najlepszych filmów ubiegłego roku, a podczas festiwalu w Wenecji triumfy święcił biograficzny „The Bleeder” Philippe’a Falardeau. Z kolei przed kilkoma miesiącami w Cannes bardzo dobrze przyjęta została inna opowieść o wojowniku ringu – „Kamienne pięści” Jonathana Jakubowicza. Ten ostatni tytuł wchodzi właśnie na ekrany polskich kin, dając kolejny mocny dowód na to, że boks wraca na filmowe salony.

Nie ma chyba jednej prostej odpowiedzi, dlaczego tak się dzieje. Z jednej strony takie filmy dają nieograniczone wręcz formalne możliwości, stając się rajem bądź piekłem dla operatora. Wspominał o tym już Martin Scorsese, kiedy pod koniec lat 70. przygotowywał się do nakręcenia „Wściekłego Byka”. Wraz z operatorem Michaelem Chapmanem dość mieli utartej konwencji pokazywania walk z perspektywy widowni, która nie oddawała według nich brutalności bokserskich potyczek. W efekcie postanowili wprowadzić kamerę do ringu, co z czasem doprowadzone zostało do perfekcji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.