Dla pracodawcy nie mam podmiotowości człowieka. Mam robić, a nie myśleć. Od myślenia są tu inni. No i wymyślili, że jak idę z wózkiem do magazynu, to nie mogę wrócić z pustymi rękami, bo generuję straty. Czasem śmiejemy się, że będą nas rozliczać, czy zbyt głęboko nie oddychamy, bo to przecież strata, nie?”.
Ten fragment to cytat z wypowiedzi Urszuli, jednej z rozmówczyń Marka Szymaniaka. Urszula od dziewięciu lat na nocnych zmianach wykłada alkohol na półki. Za trzy czwarte etatu zarabia 1,4 tys. zł na rękę. Urszula chciałaby mieć… czas. Mówi, że dopiero jak wyjedzie do Holandii czy Niemiec do roboty, to czuje, że ma wolne. Przynajmniej po pracy. A w Polsce nie. „Życie przelatuje przez palce. Jak człowiek rodzi się w Polsce, to powinien mieć na plecach napisane Kunta Kinte”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.