Autopromocja

Wakar: "Królowa Śniegu" Cieplaka bawi się teatrem

Królowa Śniegu Teatr Narodowy
"Królową Śniegu" w teatrze Narodowym wyreżyserował Piotr CieplakMedia / Krzysztof Bielinski
27 stycznia 2015

Jeśli szukacie sposobu, aby zarazić wasze dzieci teatrem, zabierzcie je na „Królową Śniegu” Piotra Cieplaka do Narodowego

W wydanej ostatnio znakomitej książce „O niewiedzy w praktyce, czyli droga do Portugalii” Piotr Cieplak pisze tak: „Mam pięćdziesiąt lat. W tym wieku człowiek zaczyna się powoli przyznawać do dziecka. Przywoływać tu dziecko, w sobie uznawać dziecko, to jakby stawać pośrodku pola bitwy, gdzie trwa ostra wymiana ognia”. Artysta nie lubi, gdy dziecięce przedstawienia nazywane bywają familijnymi. Widzi w tym określeniu coś zubażającego i infantylnego jednocześnie. Chyba ma rację, bo czy teatrem familijnym można było określić „Ach, jak cudowna jest Panama” Janoscha z Powszechnego? A wspaniałe „Opowiadania dla dzieci” według Singera z Narodowego? Nie. Dziecięcy teatr Cieplaka sam się sobą bawi, niejako żywiąc samym sobą, dając pochwałę scenicznej iluzji. Dlatego jest pochwałą samego siebie i dlatego nie potrzebuje żadnych przeciwników.

„Królowa Śniegu” ufundowana jest na zabawie teatrem właśnie i manifestowaniu teatralności. Cieplak umieszcza baśń Hansa Christiana Andersena poza konkretnym czasem. Jego stały scenograf Andrzej Witkowski zbudował w Narodowym fotomakietę współczesnego blokowiska, ale nie ma w przedstawieniu nachalnych aktualizacji. Gerda (Dominika Kluźniak) i Kaj (Karol Pocheć) są jak nie przymierzając everyman z dawnego moralitetu. Gerda przemierza świat, szukając Kaja, aby zdjąć z niego klątwę zimnego serca. A przy okazji dowiaduje się wiele o świecie i jeszcze więcej o sobie samej. Cieplak przekazuje tę wiedzę bez natrętnego dydaktyzmu, mocno artykułując tylko finałowe przesłanie. Artysta, który w poprzednim swoim spektaklu na narodowej scenie pochylał się nad biblijnym Hiobem, tym razem wzywa, aby na powrót stać się dziećmi, albowiem tylko wtedy można wejść do Królestwa Niebieskiego. W ten sposób staje się – w dobrym tego słowa rozumieniu – piewcą teatru ewangelicznego.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.