Niewykluczone, że „Morfina”, tak jak niedawna „Piąta strona świata” w inscenizacji dyrektora Roberta Talarczyka, stanie się towarem eksportowym Teatru Śląskiego. Czy tak się stanie, czy nie, udowadnia ponad wątpliwość, że ma katowicki teatr świetny zespół, gotowy już do najbardziej ryzykownych zadań.
Nie byłem fanem głośnej i chętnie nagradzanej powieści Szczepana Twardocha „Morfina”. Doceniałem jej rozmach i zamierzenia autora, ale przeszkadzało mi efekciarstwo tej prozy. Trudno mi było podążać za bohaterem, przejmować się jego dylematami. Nie przeczę, że „Morfina” to rzecz dobrze zrobiona, przypominała mi jednak kaligrafię. Efektowną, ale jednak kaligrafię.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)