Wakar: "Morfina" w Teatrze Śląskim zapada w pamięć portretami kobiet

Wakar: "Morfina" w Teatrze Śląskim zapada w pamięć portretami kobiet
„Morfina” powinna zabrzmieć w Katowicach szczególnie mocno, bo Twardoch pisze przecież o polskości i śląskości, szuka punktów ich sporów i momentów, gdy się przecinają. Nie wiem, czy spektakl spełnia to zadanie. / fot. Aleksandra Śnieżek Media
25 listopada 2014

Niewykluczone, że „Morfina”, tak jak niedawna „Piąta strona świata” w inscenizacji dyrektora Roberta Talarczyka, stanie się towarem eksportowym Teatru Śląskiego. Czy tak się stanie, czy nie, udowadnia ponad wątpliwość, że ma katowicki teatr świetny zespół, gotowy już do najbardziej ryzykownych zadań.

Nie byłem fanem głośnej i chętnie nagradzanej powieści Szczepana Twardocha „Morfina”. Doceniałem jej rozmach i zamierzenia autora, ale przeszkadzało mi efekciarstwo tej prozy. Trudno mi było podążać za bohaterem, przejmować się jego dylematami. Nie przeczę, że „Morfina” to rzecz dobrze zrobiona, przypominała mi jednak kaligrafię. Efektowną, ale jednak kaligrafię.

Pozostało 90% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.