"Wysłaliśmy notę dyplomatyczną do Niemiec po pojawieniu się doniesień dotyczących pobytu Adila Oksuza w Niemczech" - powiedział szef dyplomacji w wywiadzie udzielonym telewizji TRT Haber.

Według tureckiej prokuratury Oksuz jest członkiem organizacji Fethullaha Gulena, kaznodziei uważanego przez tureckie władze za głównego organizatora puczu. Od 1 sierpnia Oksuz jest sądzony zaocznie wraz z 486 innymi oskarżonymi o przeprowadzenie nieudanego zamachu stanu.

Władze utrzymują, że teolog koordynował działania zamachowców w terenie. Miał być "imamem" członków tureckich sił powietrznych, którzy w połowie lipca 2016 roku zbombardowali parlament.

Reklama

Oksuz został zatrzymany w pobliżu bazy sił powietrznych w Ankarze kilka godzin po udaremnionym zamachu stanu, ale dwa dni później został wypuszczony na wolność na mocy decyzji sędziego. Od tego czasu miejsce jego pobytu nie jest znane.

Tureckie media podały, że Oksuz był widziany we Frankfurcie i Ulmie. Twierdzą, że otrzymał tymczasowe zezwolenie na pobyt od władz niemieckiego kraju związkowego Badenia-Wirtembergia.

Według mediów w Turcji po próbie puczu do Niemiec uciekło prawie 4 tys. obywateli tureckich oskarżonych o przynależność do organizacji Gulena.

Na rozpowszechnionych w 2016 roku nagraniach wideo widać Oksuza i biznesmena Kemala Batmaza, drugiego rzekomego przywódcę udaremnionego puczu, którzy przybyli na główne lotnisko w Stambule dwa dni przed próbą obalenia rządu. Według władz mężczyźni wracali z USA, gdzie mieli spotkać się z Gulenem. Batmaz został zatrzymany od razu po nieudanej próbie puczu i od tego czasu przebywa w areszcie.

Od wprowadzenia w Turcji stanu wyjątkowego, co nastąpiło 20 lipca 2016 roku, tureckie władze aresztowały ponad 50 tys. osób, a 150 tys. zawieszono w obowiązkach lub zwolniono z pracy.

Niektóre państwa unijne, w tym Niemcy, wyrażają niepokój z powodu skali czystek w Turcji i obawiają się, że prezydent Recep Tayyip Erdogan wykorzystuje próbę puczu jako pretekst do uciszania swych przeciwników. Ankara utrzymuje, że takie działania są uzasadnione, gdyż Gulen zagraża tureckiej demokracji.

Podczas próby zamachu stanu zginęło ponad 240 osób, w większości byli to cywile. (PAP)