Ömer Çelik: My wywiązaliśmy się z umowy. Bruksela powinna zrobić to samo [WYWIAD]

Turcja
TurcjaShutterStock
1 marca 2017

Umowa z Unią przewidywała przyspieszenie negocjacji poprzez otwarcie kolejnych rozdziałów. W praktyce wygląda to tak, że proces ten został całkowicie zamrożony - mówi Ömer Çelik, turecki minister ds. Unii Europejskiej.


Tak. Cały czas przeprowadzamy reformy, które to umożliwią. Specjalnie w tym celu powołane zostało ministerstwo ds. UE. Chcę jednak podkreślić, że to nie powinno być działanie jednostronne, a w tej chwili trochę tak to wygląda. Widzę, że działania Unii w tej kwestii bardzo zwolniły.

Turcja jest członkiem Rady Europy, OECD i NATO. Jest naturalne, że powinna być również członkiem UE. Oczywiście my nie chcemy być dla Unii ciężarem. Wręcz przeciwnie, nasza gospodarka mogłaby odciążyć Unię Europejską.

Tak jak kiedyś było wiele uprzedzeń w stosunku do Polski, zanim weszła do Unii, tak teraz z podobnymi uprzedzeniami spotyka się Turcja. Jesteśmy krajem, który bardzo szybko się rozwija i który prowadzi aktywną politykę zagraniczną, także w tych obszarach, gdzie Unia nie jest wystarczająco aktywna. Największe korzyści byłyby właśnie w tych dwóch aspektach – gospodarce i polityce zagranicznej.

To, że mamy dobre relacje z Rosją, i to, że chcemy wejść do UE, w ogóle się nie wyklucza. Turcja jest członkiem NATO, jest krajem, który potrafi prowadzić dialog zarówno ze Wschodem, jak i Zachodem. W ten sposób możemy pomóc w zapewnieniu bezpieczeństwa Unii Europejskiej.

To oskarżenia będące efektem propagandy prowadzonej przeciw Turcji. Faktycznie po nieudanym zamachu stanu wprowadziliśmy stan wyjątkowy, działamy jednak zgodnie z tym, co przewidują konwencje o ochronie praw człowieka. Demokracja, równość, państwo prawa zawsze były dla Turcji najważniejszymi wartościami. Ale warto się także przyjrzeć, kto kieruje te oskarżenia wobec mojego kraju. Osoby, które prowadzą wrogą politykę wobec Turcji, bardzo często są też eurofobami i wrogami całej Unii Europejskiej.

Polska zawsze nas wspierała. Jest krajem, który dostrzega korzyści, jakie przyniesie wejście Turcji do Unii. Turcja zawsze generuje dla swoich sąsiadów dobrobyt i stabilizację, a nie kryzysy.

Ci, którzy mówią, że Turcja będzie używała tej umowy do szantażu, po prostu okłamują obywateli Unii. Należy pamiętać, że to porozumienie było tak naprawdę pakietem różnych postanowień. Chcę przypomnieć o kilku z nich: o wymianie uchodźców jeden do jednego, o 3 mld euro pomocy, o zniesieniu wiz dla obywateli Turcji, o otworzeniu kolejnych rozdziałów w negocjacjach akcesyjnych. Jednak mimo że Turcja wywiązuje się z zobowiązań dotyczących powstrzymania fali migrantów, Unia Europejska nie wywiązała się z żadnych postanowień, które wymieniłem. Trzeba pamiętać, że umowa jest zawsze dwustronna i nie może być tak, że wywiązuje się z niej tylko jedna strona. Jeśli Unia nie będzie realizować jej postanowień, my również nie będziemy tego robić. To chyba naturalne. Ale mówienie o wykorzystywaniu porozumienia przez Turcję czy szantażowaniu to kłamstwo.

Umowa z Unią przewidywała przyspieszenie negocjacji poprzez otwarcie kolejnych rozdziałów. W praktyce wygląda to tak, że proces ten został całkowicie zamrożony. Powinniśmy zorganizować jakiś szczyt, na którym zostaną podjęte konkretne decyzje.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.