Autopromocja

Wybory samorządowe 2018: Wszystkie ręce na pokład

wybory
Na ostatnich wyborach zyskała PO: okopała się w samorządach, zwłaszcza w miastachShutterStock
16 listopada 2016

PiS stawia na nowych posłów. PO rusza w Polskę. Kukiz’15 planuje „pakiet demokratyczny”. SLD zapowiada wielki powrót. A ludowcy mobilizują radnych. Choć do lokalnych wyborów jeszcze dwa lata, największe ugrupowania sejmowe już zwierają szeregi i obmyślają plan działania. Paradoksalnie przed największym wyzwaniem stoi dominujące na scenie politycznej Prawo i Sprawiedliwość.

 Partia nie może się pochwalić zbyt rozbudowanymi strukturami w regionach – choć wygrała ostatnie wybory w większości sejmików wojewódzkich, nie była w stanie stworzyć z nikim koalicji. W efekcie PiS–owi przypadło tylko Podkarpacie. Z kolei w większości dużych miast rządzą samorządowcy związani z Platformą Obywatelską lub deklarujący bezpartyjność.

– Samorządy to często spetryfikowane układy – lokalne imperia, baronowie, wieczni prezydenci czy marszałkowie – przez które PiS będzie musiał się przebić, także w kontekście prowadzonych reform, które „na dole” budzą opory – zwraca uwagę prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

W przypadku PiS mowa raczej o budowaniu lokalnych struktur niemalże od zera. Tym – jak wynika z naszych rozmów w szeregach partii – zająć się mają tzw. pierwszoroczni posłowie. – Jest decyzja kierownictwa partii o powołaniu zespołu złożonego z osób, które pierwszy raz znalazły się w Sejmie. Natomiast wszelkie szczegóły dotyczące personaliów dopiero przed nami – mówi poseł PiS Łukasz Schreiber, który był dawniej m.in. radnym w Bydgoszczy, a teraz sam zalicza się do grona sejmowych nowicjuszy. Takich świeżo upieczonych posłów PiS ma niemal setkę. Jak wyliczył serwis MamPrawoWiedzieć.pl, 71 z nich w dniu wyborów pełniło jakąś funkcję w samorządzie – 25 było radnymi miast, 23 – radnymi wojewódzkimi, a 18 – radnymi powiatowymi.

Danie im pola do popisu w sytuacji PiS to zrozumiały ruch. Stali się bardziej rozpoznawalni, a jednocześnie nie zapomniano o nich w społecznościach lokalnych. Wizerunek posłów będzie wzmocniony osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego, który już zapowiedział, że do końca 2017 r. odwiedzi 70 miast i miasteczek.

W opinii prof. Chwedoruka strategia PiS to efekt braku alternatywy w sytuacji, gdy w samorządach dominują PSL i PO. Zwiększona aktywność młodszych działaczy, takich jak Jarosław Krajewski (który przez niektórych jest namaszczany na kandydata do walki o prezydenturę w stolicy), ma przyciągnąć młodszy elektorat, niezdecydowany lub nieznający się na polityce. – Podobnie za kandydaturą Andrzeja Dudy kryło się założenie, że tradycyjni wyborcy PiS zagłosują na każdego, kogo partia wystawi, a jednocześnie uda się pozyskać głosy tych, którzy chcieli głębokiej zmiany – zwraca uwagę prof. Chwedoruk.

Inną strategię zamierza przyjąć PO, dla której wybory samorządowe to walka o przetrwanie i obrona ostatnich przyczółków władzy. – Dla nas samorząd jest najważniejszym elementem strategii, także w kontekście wyborów parlamentarnych – przyznaje poseł Jan Grabiec, rzecznik Platformy. Działacze partii postawili sobie zadanie odwiedzenia w ciągu najbliższych miesięcy wszystkich powiatów. Już trwa polityczne tourneé w ramach akcji „Polska Obywatelska 2.0”. – Przed kilkoma tygodniami zjechaliśmy jedną trzecią Mazowsza, niedawno byliśmy w woj. lubuskim, a w listopadzie będziemy jeszcze na Podlasiu – wskazuje jeden z posłów PO.

Władze partii zobowiązały wszystkich polityków, a zwłaszcza byłych ministrów czy szefów komisji sejmowych, by zwiększyli swoją aktywność w okręgach. – Na organizowanych spotkaniach jest co najmniej trzech posłów PO lub znanych osób sympatyzujących z naszym ugrupowaniem – stwierdza nasz rozmówca z Platformy.

Mają oni wzmacniać pozycję pełnomocników okręgów samorządowych – zostali niedawno wyznaczeni. – Są nimi najczęściej lokalni działacze i samorządowcy, znani w swoim powiecie – tłumaczy nam jeden z członków PO. I to w zasadzie tyle. – Bo w przeciwieństwie do PiS my nie musimy struktur lokalnych budować od nowa, już je mamy. Dlatego zmieniamy raczej struktury wewnątrz partii – tłumaczy polityk Platformy. Najważniejsze jest to, że partia powoła niebawem gabinet cieni, który oprócz patrzenia na ręce ministrom rządu Beaty Szydło i formułowania alternatywnych propozycji dla ich działań zajmie się koordynacją polityki lokalnej i współpracy z organizacjami pozarządowymi. Traktując to jako rozgrzewkę i trening przed następnymi wyborami parlamentarnymi w 2019 r.

Tradycyjnie silni w regionach ludowcy liczą na swój aparat partyjny lokalnego szczebla. – Ze wszystkich partii mamy najwięcej radnych, wójtów, burmistrzów i starostów. Na nich oprzemy swoje działania lub wystawimy nowych kandydatów, jeśli zajdzie taka potrzeba. Na pewno idziemy na wybory pod własnym szyldem – zapowiada poseł Piotr Zgorzelski. Tym razem PSL zamierza większą wagę przywiązywać do wyborów sejmikowych. W poprzednich wyborach samorządowych w 2014 r. ludowcy uzyskali zaskakująco dobry wynik w województwach, bo aż 23,68 proc. Najwięcej zdobyły PiS (26,85 proc.) i PO (26,36 proc.). Do dziś rezultat PSL w sejmikach jest kwestionowany i uznaje się, że źródłem sukcesu ludowców była nowa forma kart do głosowania: kandydaci PSL byli na okładce, co mogło dezorientować wyborców. Dlatego przed PSL stoi trudne wyzwanie udowodnienia, że ostatni sukces w sejmikach nie był przypadkowy.

Co planują mniejsze ugrupowania? W Kukiz’15 za koordynację działań przedwyborczych odpowiadać będzie Andrzej Maciejewski, szefujący sejmowej komisji samorządowej. Na razie jednak nie chce zdradzać strategii swojego ugrupowania. – Myślę, że na przełomie lat 2016 i 2017 przedstawimy konkretne propozycje – ucina. Bardziej rozmowny jest jego partyjny kolega Piotr Apel. – Przygotowujemy pakiet demokratyzujący dla samorządów, chcemy, by pewne decyzje podejmowane na szczeblu lokalnym mogły być w większym stopniu konsultowane z mieszkańcami przez internet – zdradza. I dodaje, że chcą pokazać ludziom, iż w ramach już istniejącego prawa pewne rzeczy na poziomie lokalnym można robić inaczej, bez konieczności daleko idących zmian w prawie krajowym.

W związku z wyborami samorządowymi powrót z politycznych zaświatów planuje SLD. Na jednym z ostatnich spotkań z powiatowymi strukturami partii przewodniczący Włodzimierz Czarzasty zapowiedział start partii pod własnym szyldem. Podobną strategię Sojusz przyjmie na wybory parlamentarne w 2019 r. I nic dziwnego, bo decyzja o starcie do Sejmu w 2015 r. w szerokim sojuszu doprowadziła do klęski – w pojedynkę SLD mógł przekroczyć 5-proc. próg wyborczy, ale 8 proc. wymagane w przypadku koalicji okazało się poprzeczką ustawioną zbyt wysoko.

– W układaniu list do powiatów i gmin będzie możliwe zakładanie lokalnych komitetów, ale o tym decydować będą władze wojewódzkie – relacjonował po spotkaniu z przewodniczącym na swoim facebookowym profilu Czesław Cyrul, działacz SLD z Wrocławia. Sojusz liczy też na korzystny wynik w sejmikach. W ostatnich wyborach uzyskał tam 8,78 proc. głosów. Pytanie tylko, czy dla wyborców pozaparlamentarna siła będzie alternatywą budzącą zaufanie. 

Wybory do samorządu są dla PO rozgrzewką przed sejmowymi

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.