Dyrektorzy obawiają się paraliżu szkół w nadchodzących miesiącach z powodu częstszego niż zwykle korzystania przez nauczycieli ze zwolnień lekarskich. Chorują też uczniowie. Uelastycznienie przepisów pomogłoby zażegnać problem.
W związku z panującą pandemią osoby pracujące w szkołach częściej niż w poprzednich latach korzystają ze zwolnień lekarskich. Jest to zgodne z wszelkimi zaleceniami dotyczącymi i uczniów, i nauczycieli – wszyscy są proszeni, by w razie infekcji zostać w domu. Do częstszego niż zwykle pójścia na chorobowe zachęcają same wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego, resortu zdrowia i edukacji. Szefowie szkół i przedszkoli obawiają się jednak, że wkrótce będą mieć problemy ze znalezieniem zastępstw. A przy braku pełnej obsady trudniej jest też spełnić pozostałe obostrzenia sanitarne, np. dotyczące ograniczenia kontaktów czy mniejszych grup w świetlicach.
Wolne i chorobowe
W tym roku nauczyciele na zwolnienia lekarskie trafiali już w pierwszych dniach września. A im więcej osób jest nieobecnych, tym trudniej zorganizować zastępstwo. W jednej z podstawówek na warszawskiej Woli nauczycielkę z klasy II, która na sześciodniowe zwolnienie trafiła już w drugim tygodniu nauki, zastępowało aż dziewięciu nauczycieli z innych klas. Tymczasem sanepid zaleca, aby do uczniów (zwłaszcza w klasach I–III) był przypisany jeden nauczyciel.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.