Doktoranci w trudnej sytuacji: Stypendia niskie, granty badawcze nie dla wszystkich

pieniądze
<p>Doktoranci w trudnej sytuacji: Stypendia niskie, granty badawcze nie dla wszystkich</p>Shutterstock
25 października 2022
aktualizacja 25 października 2022

Stypendia doktoranckie są niskie; sytuację ratują wynagrodzenia, które część z doktorantów otrzymuje w ramach grantów badawczych. Przepisy ograniczają jednak dochody ambitnych i zdolnych – wskazał w rozmowie z PAP przewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów Jarosław Olszewski.

Szkoły doktorskie zastępują od 1 października 2019 r. studia doktoranckie. Jest to jeden z efektów reformy nauki i szkolnictwa wyższego, wprowadzonej przez byłego wicepremiera i szefa MNiSW Jarosława Gowina. Jedna z zasadniczych zmian polega na tym, że każdy uczestnik studiów doktoranckich otrzymuje stypendium, co wcześniej nie było regułą.

PAP zapytała przewodniczącego Krajowej Reprezentacji Doktorantów (KRD) Jarosława Olszewskiego o to, czy w wyniku reformy szkolnictwa wyższego poprawiła się sytuacja doktorantów na uczelniach.

– wskazał Olszewski.

Według szefa KRD problemem jest niskie stypendium. Zgodnie z ustawą do oceny śródokresowej doktoranci otrzymują minimum ok. 2,3 tys. zł miesięcznie, a po niej – minimum ok. 3,6 tys. zł. Kwoty te zależą od minimalnego miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego dla profesora w uczelni publicznej, które od 2018 r. wynosi 6410 zł. Początkowo jest to 37 proc., a potem 57 proc. tego wynagrodzenia. Olszewski przyznał w rozmowie z PAP, że są to kwoty minimalne, ale w większości uczelni doktoranci nie otrzymują wyższych stypendiów.

Sytuację finansową doktorantów ratują jednak wynagrodzenia, które część z nich otrzymuje w ramach grantów badawczych NCN, NCBR czy programu doktorat wdrożeniowy. Jednak, w ocenie Olszewskiego, w ustawie zawarto niekorzystne dla ambitnych i zdolnych doktorantów zapisy, które niesłusznie ograniczają ich dochód. Z przepisów wynika, że stypendium doktoranckiego nie otrzymuje doktorant pobierający wynagrodzenie w wysokości co najmniej 150 proc. wysokości stypendium doktoranckiego.

– zaznaczył Olszewski.

Liczba doktorantów od kilku lat sukcesywnie spada. Z danych OPI-PIB wynika, że w 2019 r. było ich 33,6 tys., w 2020 r. – 30,3 tys., a w 2021 r. – 27,5 tys. W 2019 r. wicepremier i szef resortu nauki Jarosław Gowin mówił, że w wyniku reformy co prawda ich liczba spadnie, nawet o 40 proc., ale liczba wykształconych przez szkoły doktorskie doktorów będzie co najmniej taka sama.

"– podkreślił Olszewski.

Olszewski sprecyzował, że pandemia dotknęła szczególnie pierwsze roczniki doktorantów w szkołach doktorskich. Zgłaszają oni m.in. do KRD, że nie byli w stanie z tego względu zrealizować swoich indywidualnych planów badawczych w cztery lata. Wielu z nich chciałoby z tego względu uzyskać możliwość przedłużenia studiów, ale jest to utrudnione ze względów formalnych. Wskazał, że takie regulacje są też uzależnione od regulaminów szkół doktorskich poszczególnych uczelni.

PAP zapytała przewodniczącego KRD również o to, czy w wyniku reformy doktoranci mają większy wpływ na działanie uczelni. "" – wyjaśnił Olszewski.

W jego ocenie, problem ewentualnego niedoreprezentowana doktorantów na niektórych uczelniach wynika z innej przyczyny.

– przypomniał. Poza tym – jak dodał – młode osoby ", a wszelkie aktywności przeliczają na zysk osobisty.

"" – wskazał Olszewski.

Odpowiadając na pytanie, czy warto być doktorantem, Olszewski zwrócił uwagę na to, że zależy to w dużej mierze od motywacji. "To droga dla tych, którzy chcą robić naukę i być naukowcem i gdy ma się pomysł na swoją karierę" – zaznaczył.

– zakończył.(PAP)

Autor: Szymon Zdziebłowski

szz/ joz/ mir/

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.