Tylko te osoby, które wzięły udział w pierwszej turze rekrutacji na studia, mogą liczyć na przyjęcie na wybrany kierunek, jeżeli okaże się, że w wyniku odwołania uzyskały lepszy wynik na maturze. Pozostałe mogą jedynie mieć nadzieję, że limit miejsc na wymarzony fakultet nie zostanie wypełniony.
Tych pierwszych może jednak przybywać, bo liczba osób, które zakwestionowały wynik uzyskany na maturze w tym roku, wzrosła. Sama liczba wniosków o wgląd do pracy maturalnej poszybowała do niemalże 20 tys. (z 15,5 tys. w 2016 r.). Problemem dla zainteresowanych może być to, że procedura odwołania zajmuje nieraz kilka tygodni. Wydłuża się, gdy maturzysta zdecyduje się skorzystać z drugiej instancji i swoje zastrzeżenia skieruje do nowo powołanego Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Dotychczas w wyniku odwołania swój wynik podwyższyło już 1,2 tys. osób. Przykładowo tylko Uniwerystet Jagieloński do tej pory odnotował ponad 120 zgłoszeń od abiturientów, którym okręgowa komisja egzaminacyjna zmieniła wynik egzaminu maturalnego (i wciąż wpływają nowe).
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.