Koniec rok szkolnego przyniósł, niejako mimochodem, najciekawszą od dekady propozycję demokratyzującą Polskę. Ma ta propozycja i ten walor, że przypomina nam wszystkim, co to znaczy demokracja (odpowiedzialność). Chodzi o propozycję ruchu Obywatele dla Edukacji, aby dyrektorów szkół wybierali rodzice i nauczyciele danej szkoły. Już widzę to przerażenie.
Po pierwsze – poczciwych (bo są i tacy) pisowców, którzy wierzą, że Polska szkoła potrzebuje wsparcia państwa wobec samorządów. W istocie wielu dyrektorów znajduje się pod silną presją władz lokalnych, presją, w której dbałość o edukację nie odgrywa głównej roli. Część PiS chce zatem wzmocnienia Kuratorium Oświaty i Wychowania, czyli administracji państwowej. To jakby wozić kożuchy dla Indian w dżungli – dyrektor byłby pod wzmocnioną, podwójną presją: egoistycznych wójtów i burmistrzów oraz mądralińskich z pieczątką.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.