Płóciennik: Frankowy czarny łabędź

20 stycznia 2015

Jeśli ktoś sądził, że „czarne łabędzie” w postaci 30-proc. dewaluacji rubla zdarzają się raz na dekady, to się grubo pomylił. Raptem miesiąc później w samym środku starej Europy szwajcarska waluta wystrzeliła w górę, wprowadzając publiczność w osłupienie. Straty liczą zadłużeni we frankach – nie tylko w Polsce, lecz także np. w Austrii czy Rosji. Również szwajcarski biznes załamuje ręce, ponieważ nawet kurs 1:1 wobec euro stanowi dla wielu branż, np. turystycznej, spożywczej czy eksportu zegarków, śmiertelne zagrożenie. A było już 0,87.

Decyzja szwajcarskiego banku centralnego ma jednak dużo głębsze implikacje; być może zapamiętamy ją jako klasycznego „game changera” – coś, co sygnalizuje nowy etap w grze. Po pierwsze, mówi ona równie wiele o franku, co o euro. Dla wszystkich wątpiących w wiarygodność zapowiedzi prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, że EBC rozpocznie luzowanie ilościowe i ostrą walkę z deflacją, 15 stycznia powinien być dniem otrzeźwienia. Szwajcarscy bankierzy, zapewne dobrze poinformowani i racjonalnie kalkulujący, odpięli hol 1,20 wobec europejskiej waluty, nie tylko uznając, że plany EBC są dla nich niekorzystne, co przede wszystkim przesądzone. Szalony kurs franka wobec euro obwieszcza początek wielkiego eksperymentu w polityce gospodarczej, który ma potencjał zarówno uratowania unii walutowej, jak i jej zatopienia.

Pozostało 68% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.