Szwajcar niezgody. Frankowicze, zamiast współdziałać, zaczęli pączkować i kłócić się

21 czerwca 2015

– Być może górnicy to dziś ostatni bastion, w którym tli się płomień wspólnoty; przekonania, że jeden drugiego ciężary dźwiga – podkreśla Jarosław Makowski. – Inaczej frankowicze: to dzieci neoliberalnej doktryny, którą do głowy pakował im Leszek Balcerowicz. To ludzie, którzy nie wierzą we wspólnotę, ludzie, którzy gardzą solidarnością, gdyż wierzą w indywidualizm i „niewidzialną rękę rynku”.

– Jeśli chcemy być poważni, musimy założyć partię. Bo partia to coś konkretnego – mówi Tomasz Sadlik. Od lat boksuje się z bankami i sądami, prowadzi stowarzyszenie Pro Futuris.
– Najgorsze rozwiązanie z możliwych. Jeśli bank dałby mi pieniądze, to zadłużonym w CeHaeFie nie mógłbym bardziej zaszkodzić, niż zakładając partię frankowiczów – gardłuje Karol, od kilkudziesięciu lat związany z ruchami społecznymi i polityką.
– Niby jest nas 700 tys. osób, niby zaangażowanych jest 5 tys., ale jak przyjdzie co do czego, to działa tylko 500. Na zebraniu pojawi 20, a i tak nic z tego nie będzie – po cichu skarży się Marek, własna działalność gospodarcza.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.