Szymaniak: „Dziecko rodzica wspólnego dziecka”, czyli jedne dzieci są wspólne, ale inne wspólniejsze [OPINIA]

Rząd wymyślił bowiem, że bezrobotny oraz dziecko będący na utrzymaniu dłużnika będą powodować zwiększenie kwoty wolnej od zajęcia o 25 proc. od łebka. Ale nie każdy bezrobotny i nie każde dziecko.
Piotr SzymaniakDziennik Gazeta Prawna / Wojciech Górski
11 maja 2020

Kiedy ktoś pyta, jak sobie radzę na telepracy, od kilku tygodni niezmiennie odpowiadam, że dla mnie większym zagrożeniem niż koronawirus jest to, że odwiozą mnie do Tworek. Funkcjonowanie z dwójką dzieciaków, które nauczyły się co prawda mówić, a nawet krzyczeć i grać, ale nie milczeć, do najłatwiejszych nie należy. Wielu rodziców ma już dość tak intensywnego rodzicielstwa połączonego z pracą i edukacją swoich – jak to perwersyjnie zabrzmi w tym kontekście – pociech. Do tego stopnia, że niektórzy pewnie chętnie wypiliby wybielacz. I wcale nie po to, by zwalczyć wirusa.

Na szczęście w tym trudnym czasie można liczyć na rząd, który przygotował przepisy dowartościowujące dzieci. W sensie dosłownym, ekonomicznym. Otóż posiadanie dziecka oznacza nie tylko możliwość otrzymywania świadczenia 500+. Teraz dziecko w domu lepiej uchroni przed komornikiem niż pitbull w obejściu, czosnek na drzwiach lub modły do Świętej Jadwigi Trzebnickiej, patronki dłużników.

Pozostało 88% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.