Już za trzy tygodnie zamawiający nie będą mogli przyjmować Jednolitego Europejskiego Dokumentu Zamówienia na papierze. Jedyną dopuszczalną będzie forma elektroniczna.
Elektronizacja, która w założeniu ma ułatwić życie urzędnikom, przez pewien czas będzie przysparzała im niemałych problemów. Choć nie powinna, bo na przygotowanie się do zmian w przetargach Polska, tak jak i inne kraje, miała ponad cztery lata. Przesądzono to już w lutym 2014 r., uchwalając dyrektywę 2014/24/UE w sprawie zamówień publicznych. To właśnie ten akt wprowadził jednolity europejski dokument zamówienia (dalej: JEDZ) i to ona wyznaczyła 18 kwietnia 2018 r. jako ostateczną datę, od której można go składać wyłącznie w formie elektronicznej. Niestety rządy zarówno PO jak i PiS nie zdążyły przygotować narzędzi, które by to umożliwiały. W efekcie zamawiający będą musieli posługiwać się zwykłą pocztą elektroniczną, choć zakładano, że będą mogli korzystać ze specjalnej e-plaformy. W praktyce składanie JEDZ będzie teraz bardziej uciążliwe, niż gdyby dokument ten nadal był kładany wraz z ofertą w formie papierowej.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.