Sędzia, broniąc się przed zarzutami, ma pełne prawo skłamać, nawet jeśli jego wina była oczywista. I jest to zgodne z zasadami etyki zawodowej. Tak orzekł wczoraj Sąd Najwyższy jako ostatnia instancja odwoławcza w sprawach sędziowskich dyscyplinarek.
Postępowanie zaczęło się od błahego, 100-złotowego mandatu za przekroczenie prędkości o 14 km/h. Sędzia z Zielonej Góry, który w zeszłym roku dostał pismo w tej sprawie od inspekcji drogowej, zaprzeczył, że to on prowadził auto, mimo że można było go łatwo rozpoznać na zdjęciu z fotoradaru. Co więcej stwierdził też, że nikomu nie pożyczał samochodu w dniu popełnienia wykroczenia. GITD ponowił swoją prośbę o wyjaśnienie, czy to on siedział wtedy za kierownicą i załączył wyraźniejsze zdjęcie z fotoradaru. Jednak mężczyzna po raz kolejny nie przyznał się, że był wtedy kierowcą, a zamiast tego przesłał inspekcji drogowej zaświadczenie, że jest sędzią sądu rejonowego i przysługuje mu immunitet.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.