Jest w Polsce urząd, którego funkcjonowanie jest uzależnione od tego, czy jedna osoba nie złapie grypy. Nie chodzi o jakąś małą, gminną czy powiatową jednostkę. To nie byle jaki urząd – centralny, odpowiedzialny za nadzór nad rynkiem o wartości ponad 133 mld zł rocznie. Nazywa się Urząd Zamówień Publicznych.
Z jakichś względów pani premier nie za bardzo o niego dba. Nie żeby go gnębiła, po prostu nie przywiązuje specjalnej wagi. Jak już jest, to niech będzie, ale przejmować się nim specjalnie nie będziemy. Od dwóch lat nie ma prezesa? A na co komu prezes. Jest osoba pełniąca obowiązki. Można zaoszczędzić na etacie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.