Prawo jak rzeka, czyli czy nadmiar musi szkodzić

paragraf, prawo
W każdym języku naturalnym występuje pewna doza nadmiarowości. Nie inaczej jest w przypadku tekstów prawnych, w tym także tych o najwyższym znaczeniu dla państwaShutterStock
11 listopada 2018

Prawo jest przeładowane. I nie tylko dlatego, że reguluje coraz więcej aktywności obywateli. Także dlatego, że kolejne zbędne akty prowadzą do jego inflacji. Co jednak, gdy potrzebna regulacja zbytnio koncentruje się na języku? I kiedy ten zbytek się pojawia?

Nadmiar informacji, zbyt liczne i niezrozumiale sformułowane normy wywodzone z poszczególnych przepisów są szczególnie interesujące dla teoretyków prawa, ale wpływają na jego użytkowników. Po pierwsze dlatego, że możemy mówić o jurydyzacji życia społecznego: prawodawca postanawia ingerować w nieuregulowane dotąd dziedziny ludzkiej aktywności. W ten sposób powstają kolejne przepisy prawne odnoszące się do obszarów wcześniej nieznanych legislacji. Nie jest to jednak zjawisko nadmiarowości sensu stricto. Wkraczanie przez prawodawcę w kolejne aspekty życia obywateli nie powoduje redundancji norm prawnych, lecz raczej zjawisko nieskrępowanej ingerencji w nowe dziedziny życia społecznego.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png